Mariusz Salamon – tak Cię zapamiętam
Trudno było uwierzyć w informację, gdy 27 grudnia pojawiła się klepsydra informująca, że nie żyje Mariusz Salamon. Właściciel filipowickiej piekarni „Lucynka” – rodzinnej firmy, która rozpoczęła działalność w 1984 roku. Pieczywo z „Lucynki” ma swoich smakoszy daleko poza Zakliczyńską Ziemią. Mariusz Salamon wraz z małżonką Renatą po przejęciu rodzinnego biznesu nie zamknęli się li tylko w rodzinnym biznesie, pomnażaniu majątku, ale wspierali lokalne organizacje, zespoły – w tym Orkiestrę z Filipowic, Zakliczyńskie Centrum Kultury i tak można by jeszcze wymieniać. Ba! Sam Mariusz chętnie brał udział w wydarzeniach organizowanych, co zrozumiałe, szczególnie w swoich Filipowicach. Ot na przykład zanim reaktywowane zostały Dożynki Gminy Zakliczyn, organizowane były dożynki filipowickie, a Salamon z zapałem w nich uczestniczył przebrany za chłopa jak się patrzy, z okazałym bochnem chleba paradował świątecznie.
Miał swoje hobby, które związane były z hodowlą zwierząt; strusie, daniele, ale też na przykład krowy szkockie czy węgierskie. To go cieszyło i choćby nie wiem co trzeba było zrobić, to jak się uparł, to postawił na swoim. Pamiętam doskonale wyprawę po węgierskie siwe bydło stepowe. To nie było takie proste, bo nasi Bratankowie chronią swoją endemiczną rasę jak skarb narodowy i niechętnie dzielą się z innymi. Salamon się uparł, chciał je mieć i swego dopiął. Na ranczo u Salamona zwierzaki mają wolność i swobodę, z której co niektóre osobniki korzystały aż nadto. Goście mogli podziwiać nie tylko zwierzęta na wzgórzu u Salamonów, ale z wieży przepiękną panoramę okolicy.
Jak to się powiada, Mariusz był typem człowieka, o którym mówi się że to człowiek do tańca i do różańca. Mariusz się nie oszczędzał. żył szybko i intensywnie. Na to intensywne życie Opatrzność przeznaczyła Mu 53 lata. 31 grudnia, a jakże w „Sylwestra” wszyscy znajomi i wdzięczni za to że mogli go znać, będą żegnać Mariusza. Uroczystości pogrzebowe rozpoczynają się o 10:30 w kościele pw. Matki Bożej Śnieżnej w Filipowicach. Pożegnamy osobę barwną, oryginalną, wyrazistą i nietuzinkową, która wyróżnia się swoim stylem, osobowością i sposobem życia – Mariusza Salamona – moim zdaniem jedynego w swoim rodzaju „Kolorowego Ptaka Filipowic”.
W imieniu swoim, załogi Zakliczyńskiego Centrum Kultury oraz Stowarzyszenia „Klucz” składam małżonce Mariusza – Renacie i ich dzieciom oraz siostrze Mariusza najszczersze wyrazy współczucia.
Kazimierz Dudzik
Odsłony: 2580


