Wizytówki artystyczne Gminy Zakliczyn – Patrycja Zelek
Pisząc o wizytówkach artystycznych gminy Zakliczyn, zaplanowałem artykuł o fenomenie działalności wystawienniczej obchodzącej jubileusz 25 lecia działalności w roku 2025 Galerii ZCK „Poddasze” pod kierunkiem artysty fotografika Stanisława Kusiaka. Rzecz jasna w kolejnych „Wizytówkach” zamierzałem poświęcić osobne miejsce dla indywidualnych artystów, w których Ziemia Zakliczyńska obrodziła nader hojnie; wystarczy wymienić obok Stanisława Kusiaka takie postaci jak choćby; Tomasz Kumięga, Mariola Mazgaj, Lucyna Angermann, Stanisław Socha, Izabela Mytnik, Anita Pyrek - Nąckiewicz czy wielce utalentowana Sandra Stępek, a i także wszystkich nie wymienionych tu przeze mnie. Kiedy się do tego przymierzyłem, dostałem wiadomość od dyrektor tarnowskiego BWA Ewy Łączyńskiej – Widz, żeby przeczytać artykuł Stacha Szabłowskiego pod tytułem „W dorzeczu Dunajca” w Dwutygodniku.com – stronie ogólnopolskiej poświęconej kulturze, bo tam jest wiele miejsca poświęconego Patrycji Zelek. Autor artykułu Stach Szabłowski to krytyk sztuki, kurator i publicysta. Autor koncepcji kuratorskich kilkudziesięciu wystaw i projektów artystycznych. Publikuje w prasie głównego nurtu, w wydawnictwach branżowych i katalogach wystaw. Stale współpracuje z dwutygodnik.com. Zabrałem się z zapałem do czytania i teraz, także okiem mieszczucha z warszawskiego punktu widzenia, o Patrycji Zelek będzie.
Stach Szabłowski aby przybliżyć ogólnopolskiemu czytelnikowi Lusławice, rzecz oczywista zagaja najpierw o tym, że wieś kojarzona jest z postacią prof. Krzysztofa Pendreckiego: „…Kiedy pada hasło „Lusławice”, odzew brzmi zwykle: „Krzysztof Penderecki”. Na skraju wsi stoi szlachecki dwór, który wychowany w pobliskiej Dębicy kompozytor kupił w 1975 roku i zamienił w ukochaną siedzibę. W 2013 roku w Lusławicach otwarto – położone naprzeciwko posiadłości – Europejskie Centrum Muzyki Krzysztofa Pendereckiego: ogromną placówkę o statusie instytucji narodowej, której misją jest prezentacja i rozwijanie współczesnej kultury muzycznej, oczywiście ze szczególnym uwzględnieniem spuścizny patrona. Po śmierci mistrza w 2020 roku miejsce to stało się głównym ośrodkiem jego kultu….”
Opisując dalej działalność Europejskiego Centrum Muzyki Krzysztofa Pendereckiego, autor zgrabnie przechodzi do postaci Patrycji Zelek.
„….Europejskie Centrum Muzyki ma również własne przestrzenie wystawowe, ale Lusbiennale – choć utrzymuje z instytucją przyjazne relacje – to zupełnie inna historia, rozgrywająca się w innej części wsi. Spiritus movens i gospodyni tego przedsięwzięcia, Patrycja Zelek, przedstawia się jako „artystka, kuratorka, rolniczka….”.
Nie wiem, czy w 2018 roku Patrycja Zelek, będąc jeszcze studentką Akademii Sztuk Pięknych im. J. Matejki w Krakowie, wymyślając wystawę z przyjaciółmi z ASP w szklarni gospodarstwa rodziców pod tytułem „Serce ze szkła”, miała w głowie że to początek ogólnopolskiego fenomenu artystycznego pod zbiorczym tytułem Lusbiennale, ale tak to właśnie się zaczęło. Wystawa sztuki współczesnej w szklarniowym anturażu odbiła się szerokim echem i dwa lata później przy wsparciu kolegi z ASP Andrzeja Baziaka, Patrycja wymyśliła „Poplon” czyli biodegradowalną wystawę sztuki współczesnej na polu facelii rodzinnego gospodarstwa w Lusławicach. Mam wątpliwości, czy Patrycja swoim genialnym pomysłem zawstydziła wszelkiej maści i wszelkiego wysypu „ekologów”, ale faktem jest, że wystawa po wernisażu, który zgromadził tłumy uczestników, sama z siebie się unicestwiła.
„…Pole porośnięte facelią jesienią się orze, a rośliny stają się w ten sposób naturalnym zielonym nawozem. Takich rzeczy dowiadywałem się w Lusławicach. Jestem skończonym mieszczuchem. Wychowałem się na stołecznym blokowisku, nie miałem dziadków na wsi i zupełnie jej nie znam – chyba że z literatury, no i z wakacji, ale z tych ostatnich w sumie też nie za bardzo, bo miejscowości wypoczynkowe, w których spędza się urlopy, nie są przecież prawdziwymi wsiami. Prace z „Poplonu”, podobnie jak facelia, również zostały na polu – były robione z ziemi, popiołu, gliny, gałęzi, z performatywnych gestów, a także z samej facelii. Rozłożyły się, rozpuściły, zbutwiały, użyźniły nie tylko wyobraźnię, lecz także pole uprawiane przez rodzinę Zelków.… ” – pisze Stach Szabłowski w artykule.
Lusbiennale nabiera rozpędu, bo Patrycja ma kolejny, zaskakujący pomysł – ten pomysł to wystawa spacerowa sztuki współczesnej zatytułowana „Miedzą”. Zgodnie z logiką biennale, wystawa ma miejsce dwa lata po poprzedniej i zwyczajem Patrycji Zelek u schyłku lata. Termin „miedza” nam tutaj w Małopolsce jest doskonale znany i oznacza wąski, nieuprawiany pas ziemi oddzielający pola rolne zazwyczaj sąsiadów. Miedzą, nie miedzą, ale uczestnicy wernisażu wystawy przespacerowali się od gospodarstwa państwa Zelków, aż po arboretum Krzysztofa Pendereckiego przystając po drodze przy kolejnych instalacjach artystycznych umiejscowionych niekoniecznie na miedzy, których treść tłumaczyli autorzy owych instalacji.
„…Od czasu, gdy polska humanistyka zaczęła wykonywać tzw. zwrot ludowy, wiele uwagi poświęca się długiemu trwaniu dziedzictwa pańszczyzny, obecności feudalnych genów w narodowym DNA, odciskowi historycznych podziałów i traum wciąż widocznemu na ciele postchłopskiego społeczeństwa. W Lusławicach cienie dawnych struktur, które organizowały zarówno zbiorową wyobraźnię, jak i przestrzeń wsi, materializują się wyjątkowo wyraźnie – choć przetłumaczone na współczesne realia….” – pisze w tym oto kontekście wystawowym Stach Szabłowski.
Warto jednak dodać, że w Lusbiennale bierze udział nie tylko ogólnopolska reprezentacja artystyczna, ale i artystyczna bohema regionu tarnowskiego z dyrektor BWA Ewą Łączyńską – Widz. Na koniec zaś zwiedzania w gospodarstwie państwa Żelków czeka smaczny posiłek do którego przygotowania, a i serwowania włącza się KGW Lusławice i tak będzie na kolejnych wystawach.
Dwa lata później, czyli w 2024 roku nadszedł czas kolejnej wystawy w ramach Lusbiennale, a mianowicie na „Ściernisko”. Dla młodych, w szczególności mieszczuchów, ściernisko kojarzy się z piosenką zespołu Golec uOrkiestra, natomiast w kontekście rolniczym ściernisko, czy rzadziej używane określenie rżysko, jest to pole po żniwach, czyli po skoszeniu rosnących na nim zbóż z pozostawionymi dolnymi częściami roślin zwanymi ściernią. Nie będę się powtarzał, że znów na wernisażu wystawy pojawił się tłum uczestników i że zwiedzający wystawę wyszli z gospodarstwa Zelków, by wyjść na zmienione w plenerową galerię rżysko pełne sterczących badyli.
„….Wichowe. Wystawa sztuki współczesnej w gospodarstwie rolnym”, na którą trafiłem w Lusławicach w ostatnich dniach sierpnia, formalnie nie odbywała się w cyklu Lusbiennale – od „Ścierniska” minął przecież zaledwie rok – ale miała podobną strukturę i dramaturgię efemerycznego pokazu spełniającego się w czasie wspólnego pochodu wraz z osobami artystycznymi, które opowiadały o swoich pracach….” – pisze Stach Szabłowski dodając: - „…Rozglądałem się po tłumie wypełniającym gospodarstwo Zelków. Były w nim artworldowe osoby kuratorskie, które – jak ja – przyjechały tu z zawodowej ciekawości; sąsiadki Patrycji, rolniczki z dorzecza Dunajca, samorządowcy, dzieci, seniorzy, twórcy i twórczynie, których – jak Justynę Smoleń czy Małgorzatę Mycek – znam z ogólnopolskiej sceny sztuki; gościnie z Łotwy i Słowacji, a także artyści i artystki aktywni przede wszystkim lokalnie….”
O Lusbiennale i Patrycji Zelek pisałem na Zakliczyninfo, także o „Wichowym” z fotorelacją – jak zawsze - Stanisława Kusiaka. W minionym 2025 roku Patrycja Zelek została laureatką tarnowskiego „Salonu sztuki” odbierając nagrodę Dyrektor BWA.
Warto dodać, że Zakliczyńskie Centrum Kultury i Stowarzyszenie „Klucz” na miarę swoich możliwości wspierają ten oryginalny na skalę krajową (a może już międzynarodową skalę) projekt artystyczny Patrycji Zelek. Ponadto Patrycja Zelek realizowała warsztaty artystyczne w ramach m.in. Kluczowej Akademii Dla Aktywnych oraz niedawnego, artystycznego projektu międzynarodowego dofinansowanego przez Instytut Współpracy Polsko – Węgierskiej im. W. Felczaka. Nie mogło tez zabraknąć instalacji Patrycji w ramach „Projektu Spotkanie” wieńczącego 25 lecie Galerii ZCK „Poddasze”.
Dla tych, którzy chcą przeczytać artykuł Stacha Szabłowskiego pod tytułem „W dorzeczu Dunajca” w Dwutygodniku.com podaję link: https://www.dwutygodnik.com/artykul/12265


