Przejście do firmy KM-Net

olszser1

olszwywoz

nitus3

Manewry wojenne hetmana Tarnowskiego na Pokuciu

hjtarnowskiWieści o najeździe mołdawskim dotarły do króla Zygmunta Starego podczas obrad Sejmu Walnego w Piotrkowie. Pierwszy polski oddział wysłano już 12 grudnia 1530 roku. Problem polegał na tym, że hetman polny koronny Jan Koła z Dalejowa dysponował zaledwie około 1400 zbrojnymi, którymi próbował powstrzymać pochód Raresza. Hetman wdał się w bitwę pod Chocimiem w dniu 31 grudnia 1530 roku i poniósł tam dotkliwą klęskę w walce z czterokrotnie liczniejszymi oddziałami mołdawskimi. Tak nie dało powstrzymać się Petryły, należało przygotować solidną armię. Po długich negocjacjach szlachta zgodziła się opodatkować na potrzeby wojny. Jednocześnie na wiosnę 1531 roku podjęto decyzję o wysłaniu Jana Ocieskiego z misją dyplomatyczną do Stambułu, z której wrócił w lipcu z dobrymi wiadomościami; otóż sułtan Sulejman Wspaniały zapewnił polskie poselstwo, że odcina się od działań Raresza, jednocześnie podkreślił swoje niezbywalne prawa do mołdawskiego lenna. To zaś oznaczało ni mniej ni więcej, że Polska może odebrać Pokucie, ale nie może wkroczyć w głąb hospodarstwa mołdawskiego. W międzyczasie Senat powierzył 1 czerwca 1531 roku dowództwo w wyprawy hetmanowi wielkiemu koronnemu i wojewodzie ruskiemu Janowi Amorowi Tarnowskiemu (na zdjeciu z lewej), wodzowi doświadczonemu i cieszącego się szacunkiem żołnierzy. Po powrocie Ocieskiego ze Stambułu, przebywający we Lwowie hetman wielki koronny Jan Tarnowski otrzymał niezwłocznie od Króla dokładną instrukcję, dającą mu pełną swobodę działania na terenie Pokucia, ale jednocześnie kategorycznie zabraniającą przekraczania z wojskiem granicy Mołdawii.

Hetman Tarnowski energicznie zabrał się do dzieła; już kilka tygodni później 6-tysięczna armia koronna zebrała się w miasteczku Rohatyn koło Stanisławowa, by na początku sierpnia przekroczyć granice Pokucia i w ciągu trzech dni oczyścić je z wrogów. Po tak szybkim zwycięstwie Tarnowski zawrócił w stronę Lwowa, zostawiając jedynie 1200 jazdy. Niebawem okazało się, że to nie był koniec, a zaledwie początek wojny na Pokuciu. Hospodar Raresz zgromadził dużą armię tuż przy granicy z Rzeczpospolitą o czym donieśli Tarnowskiemu zwiadowcy. Hetman zawrócił więc, by przygotować się do walki. 15 sierpnia 1531 roku dwutysięczny oddział mołdawski obległ Gwoździec, gdzie broniło się zaledwie 186 członków załogi. Na odsiecz twierdzy rusza cała armia polska spodziewając się tam znaleźć główne siły Mołdawian. 19 sierpnia dochodzi do bitwy z 6-tysięcznym oddziałem mołdawskim. Polacy bitwę pod Gwoźdźcem wygrali, zabijając prawie dwa tysiące żołnierzy z armii nieprzyjaciela. Po tym zwycięstwie wojsko polskie rozłożyło obóz niedaleko Gwoźdźca i odpoczywało. Dopiero 21 sierpnia rozpoczęło wymarsz w stronę granicy i po przebyciu 15 kilometrów rozbito kolejny obóz pod wsią Obertyn, w kotlinie rzeki Czerniawy. Raresz jednak był uparty i nie zamierzał dać za wygraną - rozpoczął pościg za wojskiem Tarnowskiego. Wieść, że posuwa się za nim wojsko Raresza, dotarła do Hetmana 21 sierpnia. Tarnowski skończył pisać list do króla, w którym donosił o niedawnym zwycięstwie i wręczał właśnie kopertę posłańcowi Zbigniewowi Sienieńskiemu, aby ten dostarczył ją do Króla. Kiedy Hetman dowiedział się, że mołdawska armia jest tuż, tuż, odebrał kopertę posłańcowi ze słowami: "Nie chcę, żebyś już odjeżdżał, gdyż mam w Bogu nadzieję, że i ten tłum nieprzyjaciół pobijemy, a wówczas powieziesz podwójnie pomyślną wiadomość". Natychmiast też kazał przenieść obóz na oddalone o dwa kilometry na północ płaskie wzgórze przy drodze z Obertyna do Chocimierza. Miejsce wybrał doskonale, ponieważ nieprzyjaciel musiał szturmować polskie pozycje idąc pod górę i nie mógł sprawnie manewrować jazdą. Ponadto obóz od północy opierał się o spory las, uniemożliwiający osaczenie. Okopano cały obóz i zastawiono zasieki, a całą artylerię zlokalizowano w południowo-wschodnim rogu taboru, gdzie spodziewano się głównego natarcia.

Bitwa pod Obertynem - geniusz militarny hetmana Tarnowskiego

wmoldawskieWojsko mołdawskie (ryc. z lewej) pojawiło się w Obertynie około godziny 9 rano 22 sierpnia 1531 roku puszczając z dymem miejscowość, po czym rozwijając półkole otoczyło tabor polski od południowego zachodu do północnego wschodu. Polacy rozpoczęli ostrzał artyleryjski, a od wziętego jeńca Tarnowski dowiedział się, że przed nim stoi cała armia Piotra Raresza. Hetman zwołał natychmiast naradę, podczas której przedstawił dowódcom sytuację. Rotmistrzowie namawiali dowódcę do odwrotu, ale Tarnowski zdecydowanie przeciwstawił się tym pomysłom. W gorącym przemówieniu do zebranych zachęcał ich do walki i przekonywał o możliwości odniesienia zwycięstwa, a na zakończenie powiedział: "Tutaj pobiję nieprzyjaciela lub mężnie zginę". Tymczasem Raresz co jakiś czas wysła pod polski obóz harcowników licząc, że sprowokuje to Hetmana do wyjścia z obozu i stoczenia bitwy na polu. Tarnowski nie daje się sprowokować i odpędza harcowników ogniem artylerii, co powoduje pewne straty w szeregach wojsk Hospodara. Po chwili ogień otwierają działa mołdawskie. To kilkugodzinne bombardowanie polskiego obozu powoduje duże straty i przyczynia się do rosnącego zniecierpliwienia wojska tudzież przekonania, że najlepiej byłoby się wycofać. Mimo to Hetman czeka z zimną krwią na ruch przeciwnika, przechadza się po obozie; uspokaja żołnierzy i rotmistrzów. Sam pod koniec artyleryjskiego ostrzału mało nie ginie, gdy tuż obok niego kula armatnia zabija piechura. Raresz zakłada, że Polacy zechcą opuścić obóz od strony lasu pod osłoną nocy, toteż podczas ostrzału nakazuje swoim oddziałom okrążenie polskiego taboru od tamtej strony. Hospodar był tak pewny zwycięstwa pod Obertynem, że nie mógł dopuścić, aby przeciwnik czmychając tą sławę zwycięstwa mu odebrał. Tarnowski tylko czekał na ten ruch Hospodara, a widząc te poczynania zaczyna go prowokować. Na rozkaz Hetmana 850 piechurów z rusznicami uformowało szyk i wyszło przez tylną bramę. Hospodar rzucił do szarży trzy tysiące lekkiej jazdy, aby rozbić polski oddział. Piechota dopuściła konnicę mołdawską na bliską odległość i dopiero wtedy zasypała ją pociskami zadając poważne straty, a następnie wróciła do obozu. Raresz upewnia się, że to działanie Polaków jest próbą wywalczenia sobie drogi odwrotu na Chocimierz i Halicz, więc wysła do boju kolejne chorągwie jazdy. W tej sytuacji Hetman nakazuje jeździe, aby uderzyła na Mołdawian przez tylną bramę; rusza hufiec Stanihusariapodobertynemsława Balickiego w sile 700 koni, na czele hufca ustawiają się kopijnicy, za nimi husarze (ryc. z prawej). Kopie tych drugich wysuwają się do przodu między końmi kopijników, tworzących klin uderzeniowy chorągwi, w trzeciej linii ustawiają się konni strzelcy. Jazda polska ruszyła z wolna, ale na kilkadziesiąt metrów przed nieprzyjacielem przechodzi w cwał. Nad głowami kopijników i husarzy nieustannie strzelają łucznicy wypuszczając do 10 strzał na minutę. Mołdawianie również zasypują polską chorągiew gradem strzał. W odróżnieniu od polskiego ostrzału, ostrzał łuczniczy Mołdawian niewiele szkodzi odzianym w pełne zbroje jeźdźcom i osłoniętym metalowymi płytami koniom. Po chwili Polacy uderzają w szyk wroga całkowicie miażdżąc pierwsze linie, następnie, po skruszeniu kopii, sięgają po miecze i szable, do walki włączają się także strzelcy. Słabo uzbrojeni i pozbawieni zbroi konni Hospodara nie mają szans w starciu z wyszkoloną armią, która zadaje im coraz większe straty. Pamiętamy jednak, że armia Raresza jest kilkukrotnie liczniejsza od polskiej, toteż w miejsce zabitych ciągle przybywały nowe oddziały. Nie mogąc przełamać wielokrotnie liczniejszego wroga hufiec Balickiego wycofuje się, a jego miejsce zajmują oddziały Janusza Święcickiego, Hipolita Młodeckiego i Andrzeja Trojanowskiego – te oddziały nie dają rady przebić się przez Mołdawian. Po chwili do walki wrócił hufiec Balickiego, dozbrojony i wsparty przez hufiec posiłkowy pod wodzą strażnika polnego Mikołaja Sieniawskiego - mimo trzykrotnej szarży i to nie daje rezultatu. Piotr Raresz jest teraz na 100% pewny, iż szarże Polaków mają na celu wywalczenie drogi odwrotu, dlatego wydaje rozkaz, aby wszystkie jego siły zagrodziły Polakom drogę na Chocimierz - na to właśnie czekał Tarnowski. Hetman widząc uwikłane w przewlekłą walkę po północno-wschodniej stronie obozu siły przeciwnika, rzuca przez przednią bramę cały hufiec czelny, wzmocniony jeszcze hufcami posiłkowymi, które mają zaatakować prawe skrzydło mołdawskie. Najpierw wypada rota strzelcza Mikołaja Iskrzyckiego, która po zasypaniu wroga strzałami rozsypuje się na boki, dając miejsce do ataku kopijnikom i husarzom, jednocześnie ogień rozpoczyna artyleria w taborze. To zaskakuje Mołdawian, dezorganizuje ich oddziały w rozsypkę, a pędzący za nimi Polacy docierają do drogi do Obertyna i odcinają im odwrót. Rozbite grupki jazdy hospodara zostają wycięte w pień przez roty husarskie i konnych strzelców. Rotmistrz Aleksander Sieniawski przejmuje prawie całą artylerię przeciwnika, którą co prawda po chwili chce odebrać jazda mołdawska, ale zapobiega temu oddział piechoty wysłany przez Tarnowskiego. Po chwili polscy puszkarze odwracają lufy zdobytych dział w stronę centrum Raresza. W tej sytuacji rozbite prawe skrzydło armii Raresza rzuca się do ucieczki, lewe skrzydło broni się jeszcze, ale coraz słabiej. Gdy Hetman rzuca na centrum mołdawskie pozostający dotąd w odwodzie hufiec walny, wsparty przez część sił hufca czelnego armia mołdawska ulega całkowitej rozsypce. Popłoch przeradza się w panikę - około godziny 14 – tej Bitwa pod Obertynem jest rozstrzygnięta. Dwukrotnie ranny Piotr Raresz zwany przez Polaków „Pertyłą”, na czele niewielkiego pocztu zdoła uciec w stronę Mołdawii. Co prawda podjęto za nim pościg, ale do granicy polsko-mołdawskiej jest tylko 10 kilometrów, a pamiętamy, że żołnierze Tarnowskiego nie mogą jej przekroczyć. W kilkugodzinnej bitwie padło 7750 Mołdawian, a około tysiąc zostało wziętych do niewoli – wśród nich kanclerz mołdawski Teodor. Polacy zdobyli także cały obóz mołdawski i pięćdziesiąt dział. Po polskiej stronie zginęło 256 żołnierzy. Dwa dni po bitwie, 24 sierpnia, Tarnowski zwinął obóz i ruszył do Polski zostawiając na Pokuciu zaledwie trzystuosobowy korpus jazdy i niewiele piechoty.

Skutki polityczne Bitwy pod Obertynem

„Petryła” niedługo po klęsce pod Obertynem wysyła do Tarnowskiego poselstwo. Poseł Hospodara ma za zadanie wytłumaczyć Hetmanowi, że cała wojna była jednym wielkim nieporozumieniem. Oto wysłannik mołdawski ma za zadanie przekonać Jana hetmana Tarnowskiego, że Pokucie jest własnością mołdawską, a Piotr Raresz tylko upomniał się o swoje i je zajął, lecz kiedy Sułtan nakazał mu wycofanie się, tak niezwłocznie uczynił, pozostawiając tylko kilka garnizonów, aby strzegły mieszkańców przed bandytami, zanim pojawią się siły polskie. Tymczasem Polacy zaatakowali owych strażników pokoju i wtedy hospodar odpowiedział tym samym. Ot, całe nieporozumienie, w związku z tym poseł w imieniu Hospodara żąda wydania jeńców i zwrotu armat. Trzeba przyznać że dyplomacja iście ekwilibrystyczna. Tarnowski nie daje się nabrać na tą pokrętną bajeczkę i pisze do Raresza list, w którym obszernie opisuje dzieje Pokucia i w puencie odpowiedzi odmawia wydania zdobyczy wojennych. 7 listopada 1531 roku Jan hetman Tarnowski przybył do Krakowa, gdzie przed murami witały go tłumy mieszczan i duchowieństwa. Niesiono zdobyczne chorągwie i prowadzono najznaczniejszych z blisko tysiąca jeńców, szczególną uwagę budziło pięćdziesiąt zdobycznych armat toczonych przed Hetmanem. Na Wawelu zwycięzcę powitał sam król Zygmunt, który wstał ze swego miejsca i wyszedł do połowy sali na spotkanie Hetmanowi. Następnego dnia zdobyczne chorągwie zawieszono w katedrze wawelskiej obok grunwaldzkich. Wojnę o Pokucie zakończył zawarty 20 lutego 1532 roku rozejm. Aby trwale zabezpieczyć południową flankę Rzeczypospolitej w 1533 roku król Zygmunt I zdecydował się na zawarcie pokoju ze sułtanem Sulejmanem Wspaniałym. Układ ten bronił także polsko-litewskie państwo przed mołdawskim szantażem turecką interwencją. Taka polityka obydwóch państw oznaczała początek końca aspiracji Piotra Raresza. Mimo to Hospodar mołdawski stara się wbić klin pomiędzy dwa ówczesne mocarstwa; Rzeczpospolitą i Turcję, szukając poparcia u cesarza Ferdynanda I Habsburga, a także odnawiając sojusz z Moskwą. Ponadto chcąc doprowadzić do polsko-tureckiego konfliktu nęka polskie pogranicze drobnymi napadami. W styczniu 1538 roku napada na Podole, a 1 lutego nad rzeką Seret rozbija słabe siły polskie zabijając prawie 900 żołnierzy. Następstwa tej wyprawy stają się katastrofalne dla Mołdawii; z jednej strony Polacy mobilizują przeciwko niej wielką armię, zaś Turcy, mający dość polityki swego lennika, uderzają na Mołdawię od południa. Piotr Raresz ma teraz przeciwko sobie nie tylko Turcję i Polskę, ale i opozycję wielkich bojarów, niezadowoloną z umacniania władzy wewnętrznej przez Hospodara i odsuwania ich od udziału w rządach. Osaczony Piotr Raresz zmuszony zostaje nie tylko do tego, aby ostatecznie wyrzec się wszelkich pretensji do Pokucia, a wkrótce zostaje usunięty z tronu przez Sułtana. Tym samym Mołdawia traci resztki suwerenności i dostaje się w jarzmo niewoli tureckiej.

Bibliografia:

1. “Obertyn 1531” Marek Plewczyński
2. “Sławne bitwy Polaków” Leszek Podhorodecki
3. “Szymona Kobylińskiego gawędy o broni i mundurze” Szymon Kobyliński
4. http://www.husaria.jest.pl/obertyn.html
5. Blog Przemysława Kmieciaka „Kartki z historii”

Partner zakliczyninfo

Archiwum


© Oficjalny Portal Internetowy Zakliczyńskiego Centrum Kultury w Zakliczynie. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wykonanie: M. Papuga. Regulamin witryny www.zakliczyninfo.pl | Zasady przetwarzania danych osobowych