Przejście do firmy KM-Net

olszser1

owywoz

nitus3

ogr

Wymyślając projekt Międzynarodowego Festiwalu Kultury Regionów, byłem - zresztą nadal jestem - pod wpływem „Wskazań dla synów Podhala” wygłoszonych pod adresem młodzieży 95 lat temu przez Władysława Orkana w Czarnym Dunajcu. Nie miałem żadnych wątpliwości, że Festiwal należy organizować w Gwoźdźcu, bo to tutaj właśnie Agata Nadolnik zaszczepiła orkanowski gen regionalizmu poprzez między innymi 20 – letnią pracę z Zespołem Folklorystycznym „Gwoździec”.

ogrgwozdziecProjekt został zgłoszony przez ZCK do programów Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego i choć nie od razu zyskał akceptację, to jednak po naszym odwołaniu w Ministerstwie i jak się okazuje, skutecznym lobbingu burmistrza Chrobaka, postanowiono jednak dotację przyznać. Myślę, że to był dobry ruch Ministerstwa, bo Międzynarodowy z definicji Festiwal Kultury Regionów w niewielkim przecież Gwoźdźcu, został bardzo pozytywnie odebrany przez publiczność, środowisko lokalne oraz gości z kraju i zagranicy, a także, jak się okazuje – znawców tematu, czyli organizatorów imprez o folklorystycznej formule. Zacznę od pierwszej grupy (publiczności) i ostatniej wymienionej przeze mnie wyżej grupy (znawców). Publiczność - choć wokoło w tym samym czasie działy się takie imprezy jak festiwal jazzowy w Czchowie, Dni Wojnicza, festiwal disco – polo w Borzecinie czy ogrwegryDni Gminy Bochnia – dopisała nad wyraz. Miejscowi nie pamiętają takiej frekwencji na imprezie organizowanej w Gwoźdźcu. Znawcy „zdziwili się” że na Festiwalu zgromadziliśmy liczną publiczność i to jeszcze znającą się na kulturze ludowej, ową kulturę lubiącą i mającą doskonały kontakt z artystami występującymi na scenie. Środowisko lokalne zrobiło wszystko, aby impreza się udała. ogrmgwozdziecCo trzeba zrobić, żeby się udała ? Podzielić zadania, pracować wspólnie i wiedzieć co kto ma robić. Od dwóch miesięcy po dwóch, może trzech spotkaniach organizacyjnych, gdzie podzieliliśmy pomiędzy siebie zadania, każdy robił to na czym się zna, do czego się zdeklarował i jaki przyjął na siebie zestaw obowiązków. Wybraliśmy szefów grup problemowych i zaczęła się praca bez podziałów na straż pożarną, świetlicę, Akademię dla Aktywnych, Wioskę pod kobieca ręką czy fundację MAK, ZCK czy Stowarzyszenie „Klucz”, choreografa, członków i wspierających Zespół Folklorystyczny „Gwoździec”, no i oczywiście powołaną na tą okoliczność firmę „Agata i Stanisław Nadolnik & Company.” Tutaj pokazał się ten orkanowski, czy jak kto woli gwoździecki gen; nikt nie marudził, nie kombinował, że może kto inny zrobi coś za niego, nikt nie próbował dokonywać gradacji, kto od kogo jest ważniejszy... Gdy spotkaliśmy się na kilka dni przed imprezą by podsumować przygotowania, wiedzieliśmy, że organizacyjnie nie ma prawa impreza nie wypalić. Gotowe były dekoracje i banery, plan imprezy i zestaw artystyczny, goście zaproszeni z kraju i zagranicy, miejsca zakwaterowania „zaklepane” i tylko w kuchni trwały prace nad przygotowaniem składników do posiłków. Na tak zwaną godzinę „zero” wszystko było poukładane jak w szwajcarskim zegarku. Zaprosiliśmy na Festiwal gości z Węgier , skąd przyjechał po raz pierwszy do nas Chór Miejski Jászfényszaru z burmistrz Martą Czégledi w składzie oraz gości z Ukrainy, a konkretnie za pośrednictwem Marii Osidacz – dyrektor ogrstanislawowCentrum Kultury Polskiej i Dialogu Europejskiego w Iwano - Frankiwsku (Stanisławowie) delegację stowarzyszenia „Rodzina Polska i Europa” , której szefowała Solomija Pletenicka. Delegacje zagraniczne są pod wrażeniem Gwoźdźca, Zakliczyna, miejsc zakwaterowania, naszej gościnności i samego festiwalu. W tym miejscu również szczególne podziękowania dla Stanisława Juszkiewicza za gest wobec Polonii w Stanisławowie. To nie jest jakieś tam samochwalstwo z naszej strony. Ze Stanisławowa nie tylko tak zwane oficjalne czynniki podczas oficjalnych rozmów mówiły o projekcie w samych superlatywach, ale już po powrocie na Ukrainę miałem wiadomości od członków delegacji z gratulacjami i podziękowaniami. Tłumacz delegacji węgierskiej z kolei opowiadała mi o tym, jak w drodze powrotnej do Jászfényszaru pani burmistrz Marta Czégledi dzieliła się swoimi odczuciami z członkami chóru na temat przyjęcia, świetnego programu imprezy i fantastycznego finału występu Chóru Miejskiego, wówczas, gdy śpiewając polskie piosenki ludowe, do chóru dołączyli Polacy (z „Gwoźdźca” i „Lipniczan”). Burmistrz Czégledi była po prostu zachwycona – relacjonuje tłumaczka ogrmarcinBogusia Serencses. Obie grupy zagraniczne prosiły, aby podziękować opiekunkom festiwalowym; Ewelinie Siepieli i Halinie Machel. Z mojej strony imienna lista podziękowań powinna być długa, bo powinienem wymienić z imienia i nazwiska członków ZF „Gwoździec”, rodziny członków zespołu, strażaków, artystów, pracowników ZCK, Księgową z Urzędu Miejskiego, gości i długo jeszcze by wymieniać reprezentantów instytucji i organizacji pozarządowych. Chciałbym na zakończenie tego podsumowania napisać o tym, że mieliśmy na Festiwalu obok władz wojewódzkich, powiatowych i kulturalnych gościa specjalnego. Tym specjalnym gościem był Marcin Rylewicz. Córka Marcina tańczy w ZF „Gwoździec”, no to po pierwsze Marcin przyszedł na Festiwal dla córki, ale też przyszedł cieszyć się życiem, bo bardzo o to życie walczył z pomocą rodziny, przyjaciół i znajomych. – Teraz na życie inaczej patrzę niż przed chorobą. Inne ma człowiek priorytety – powiedział mi Marcin, gdy rozmawialiśmy na spotkaniu podsumowującym Festiwal.

Partner zakliczyninfo

Archiwum


© Oficjalny Portal Internetowy Zakliczyńskiego Centrum Kultury w Zakliczynie. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wykonanie: M. Papuga. Regulamin witryny www.zakliczyninfo.pl