MST

Przejście do firmy KM-Net

olszser1

owywoz

nitus3

defiladaprzedwojna97 lat temu polskie wojska zatrzymały ofensywę Armii Czerwonej. Zwycięska Bitwa Warszawska została uznana za 18. wśród decydujących o dziejach świata. 15 sierpnia obchodzimy Święto Wojska Polskiego. W 1923 roku minister spraw wojskowych gen. broni Stanisław Szeptycki ustanowił dzień 15 sierpnia Świętem Żołnierza. „W rocznicę wiekopomnego rozgromienia nawały bolszewickiej pod Warszawą święci się pamięć poległych w walkach z wiekowym wrogiem o całość i niepodległość Polski” – podał w rozkazie generał Szeptycki. 15 sierpnia był świętem wojska do 1947 roku. Później władze PRL-u przeniosły święto na 12 października, rocznicę udziału w bitwie pod Lenino 1 Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki. Święto Wojska Polskiego przywrócono 15 sierpnia w 1992 roku.

Cud nad Wisłą, który nie był cudem

„Cud nad Wisłą” – to nazwa przez historyków określanej raczej jako bitwą warszawską lub bitwą na przedpolach Warszawy - nawiązywał do „Cudu nad Marną”, francuskiego zwycięstwa z 1914 roku. Czy rzeczywiście 15 i 16 sierpnia 1920 roku mieliśmy do czynienia z cudem ? Nie był to cud w wyniku niewytłumaczalnej z ludzkiego punktu widzenia interwencji Boskiej, choć z pewnością mieliśmy mnóstwo szczęścia, dobre dowództwo polskiego wojska i niezwykłą ofiarność żołnierzy – twierdzą zgodnie historycy, a na przeciw dużą armię, ale pisząc łagodnie; biedną i nie zmotywowaną do walki na śmierć i życie. Widział to z pewnością politruk Józef Stalin i wyciągnął z tego w przyszłości, już jako generalissimus, wnioski – kto cofał się z linii frontu podczas II wojny, tego czekała kula w łeb od swoich. Inaczej było po polskiej stronie frontu – tu każdy miał świadomość, że walka toczy się o być, albo nie być. Trudno się dziwić entuzjazmowi, gdy Polacy odwrócili losy wojny i gnali ile sił, cofających się w coraz większym nieładzie czerwonoarmiejców. Trudno też polemizować z datą „Cudu na Wisłą”, czyli dniem 15 sierpnia – bardzo waokopyizolnierzeżnym kościelnym świętem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, Królowej Korony Polskiej – mimo iż będąc w zgodzie z historycznymi faktami, to winniśmy to wojskowe święto obchodzić 16 sierpnia. Dlaczego ? Przypomnę w skrócie: w nocy z 8 na 9 sierpnia szef sztabu generał Tadeusz Rozwadowski wydał rozkaz operacyjny nr 10 000, który podawał szczegółowy plan bitwy, zakładający różne warianty uzależnione od zachowania wroga - chodziło o to, by polskie wojska oderwały się od Armii Czerwonej i rozdzieliły; część wojsk miała bronić Warszawy na linii Wisła – Narew – Orzyc, część zaś wyprowadzić znad Wieprza uderzenie oskrzydlające oddziały przeciwnika. Bitwa Warszawska rozpoczęła się 13 sierpnia, walki toczyły się na obszarze 450 kilometrów. Uderzenie znad Wieprza zostało wyprowadzone 16 sierpnia i właśnie to uderzenie miało decydujący wpływ na losy starcia. Polacy zepchnęli Armię Czerwoną do defensywy i ostatecznie wyszli zwycięsko z całej wojny. Jej finałem był traktat pokojowy w Rydze podpisany w marcu 1921 roku. Znaczenie Bitwy Warszawskiej trudno przecenić. Według brytyjskiego dyplomaty i pisarza lorda Edgara D’Abernon była to jedna z najważniejszych bitew w dziejach świata - w swojej klasyfikacji umieścił ją na 18. miejscu. Z kolei znawca i popularyzator historii Simon Goodough umieścił Piłsudskiego w grupie 27 zwycięzców kluczowych dla świata starć zbrojnych. Według nich, gdyby nie sukces Polaków, komunizm mógłby zalać Europę.

Zapomnieni sojusznicy wojny polsko - bolszewickiej

Bardzo często mamy pretensje do aliantów o to, że nie doceniają polskiego wkładu w zwycięstwo II wojny światowej. Słusznie mamy pretensje, choć sami też nie jesteśmy święci. O naszych sojusznikach i koalicjantach podczas wojny polsko – bolszewickiej w zbiorowej pamięci niewiele przetrwało. Warto byłoby więcej wiedzieć o udziale w wojnie polsko – bolszewickiej ukraińskich dywizji atamana Symona Petlury, o postawie dońskich Kozaków dowodzonych przez Jakowlewa, którzy z Armii Konnej Budionnego w maju 1920 roku przeszli na stronę polską - po „wyrżnięciu” swoich komisarzy -  motywując jasno i szczerze, że „chcą walczyć po stronie prawdziwej kawalerii”. Trzeba by też wspomnieć białoruską 1 Słucką Brygadę Strzelców. Jak wielu z nas wie o tym, że w obronie młodej, polskiej niepodległości pośpieszyli nam z pomocą Amerykanie ? W 1920 roku amerykańscy lotnicy bronili Polski przed Rosjanami. Jednym z nich był przyszły producent hollywoodzkich hitów, który zorganizował Eskadrę Kościuszkowską, jeden z najaktywniejszych naszych oddziałów lotniczych walczących w wojnie polsko-bolszewickiej. Na pomysł utworzenia w polskich siłach zbrojnych jednostki lotniczecooperj złożonej z amerykańskich ochotników wpadł młody pilot z USA Merian Caldwell Cooper. 7 Eskadra Myśliwska im. T. Kościuszki – tak brzmiała jej pełna nazwa – utworzona została z inicjatywy por. Meriana Coopera jako forma rewanżu za udział Polaków w wojnie o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Dowodził nią wnuk jednego z adiutantów gen. Kazimierza Pułaskiego, mjr Cedric Fauntleroy, służyło w niej 21 Amerykanów oraz kilku polskich pilotów. Eskadra brała udział zarówno w ofensywie kijowskiej, jak i w obronie Lwowa przed kawalerią Budionnego. Jedno z natarć 6 Dywizji Kawalerii odparto wyłącznie za pomocą samolotów – meldował Budionny w radiogramie z dnia 18 sierpnia 1920 roku. - Amerykanie, mimo wycieńczenia, walczą jak opętani. Bez ich pomocy dawno by nas diabli wzięli – raportował w 1920 roku jeden z polskich dowódców piechoty. Eskadra Kościuszkowska w 1920 roku wykonała 462 loty bojowe i straciła trzech amerykańskich lotników. Pod nieprzyjacielski ogień dostał się też kpt. Cooper, który 13 lipca został zestrzelony przez bolszewików. Udało mu się uciec z niewoli i po przejściu 700 kilometrów dotarł w kwietniu 1921 roku do Polski. Zdążył na 10 maja, gdy Józef Piłsudski przyznawał medale za zasługi wojenne. Cooper odebrał Order Wojskowy Virtuti Militari. Po zdemobilizowaniu piloci eskadry wrócili do Stanów Zjednoczonych. kingkongMerian Cooper zajął się branżą filmową i odniósł sukces. Wyprodukował ponad sześćdziesiąt hollywoodzkich hitów, w tym słynnego „King Konga”, w którym sam zagrał pilota samolotu atakującego wielką małpę. Zarobione pieniądze inwestował w przemysł lotniczy i w latach 30. został dyrektorem linii Pan Am. Podczas II wojny światowej był szefem sztabu dowódcy amerykańskich sił powietrznych w Chinach. Zmarł w 1973 roku. Tradycje amerykańskiej eskadry kultywował w czasie II wojny światowej słynny polski Dywizjon 303 nazwany „Kościuszkowskim”. O udziale pilotów z USA w wojnie z 1920 roku pamięta 23 Baza Lotnictwa Taktycznego w Mińsku Mazowieckim. Jej samoloty ozdabiają portrety asów lotnictwa, w tym mjr. Fauntleroya i kpt. Coopera.

Partner zakliczyninfo

Archiwum


© Oficjalny Portal Internetowy Zakliczyńskiego Centrum Kultury w Zakliczynie. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wykonanie: M. Papuga. Regulamin witryny www.zakliczyninfo.pl