Przejście do firmy KM-Net

olszser1

olszwywoz

nitus3

 

Polskie Carcassonne – cz. 1.

 

szwidokMówią o tym miasteczku "polskie Carcassonne" i zachowując wszelkie proporcje, można na to się zgodzić, choć w Polsce jeszcze trzy inne miasta; Byczyna. Paczków i Chełmno, pretendują do miana polskiego Carcassonne. To, o którym chcę opowiedzieć, leży najbliżej Zakliczyna, ledwie 105 kilometrów i pod względem liczby ludności Zakliczynowi jest najbliższe. Tak jak Zakliczyn szczyciło się miejskimi prawami, by je utracić i tak jak Zakliczyn prawa miejskie odzyskało. Podobnie jak w Zakliczynie w strukturze społecznej tego miasta do wybuchu II wojny światowej ważką rolę odgrywali Żydzi i podobnie jak w Zakliczynie od XVI wieku kwitło tam rzemiosło i tak jak w Zakliczynie, tak i tam jest tradycja targowa, albo jak kto woli jarmarczna. Jest jeszcze jedno podobieństwo współczesne; tak jak Zakliczyn od czasów organizacji Święta fasoli nazywany jest polska stolicą fasoli, tak owo miasteczko pretenduje do polskiej stolicy śliwki w związku z organizacją Święta śliwki. Cóż to za miasto jest, które mam na myśli ?


szydlowMam na myśli Szydłów w województwie świętokrzyskim, w powiecie staszowskim. Wszystkie podobieństwa na wstępie wymieniłem, no to teraz czas na to, co wyróżnia Szydłów, nie tylko od Zakliczyna, a o czym mogli przekonać się słuchacze Zakliczyńskiego Uniwersytetu Ludowego uczestniczący w wycieczce warsztatowej w Świętokrzyskie w dniach 28 i 29 czerwca, o czym zresztą na naszym portalu była mowa wcześniej. Kiedy mijasz Szczucin i wjeżdżasz na most na Wiśle, to właśnie opuszczasz Małopolskę z naszej wschodniej strony, choć potocznie ten kultowy most nazywany jest szczucińskim (to w istocie szczucińskim już nie jest – Szczucin i Małopolska kończy się u wjazdu na most), to myślisz sobie, że zanim nie znajdziesz się albo w Sandomierzu, albo w Górach Świętokrzyskich, to nic cię nie zaskoczy. Krajobraz dość monotonny, drogi takie sobie, albo w remoncie – jednym zdaniem nuda. W tej to nudzie podjeżdżasz do miasteczka otoczonego średniowiecznymi murami. Zaciekawiony tym faktem parkujesz samochód i idziesz w stronę centrum przez średniowieczną bramę, której nawet nie zauważysz, bo to jej szczątki, a zwie się ona Bramą Opatowską. W Rynku i owszem stoi ratusz, ale to nie jest siedziba władz albo instytucji kultury, bo ktoś kiedyś w zapale sprzedawania wszystkiego,co kto chciał kupić, ratusz sprzedał, a tak gwoli ścisłości parter ratusza. Stoi sobie ten obiekt w środku placu centralnego miasta, w założeniu przeznaczony do funkcji publicznej, tejże jednak nie pełni, raczej zaniedbany, żeby nie napisać - obskurny, choć na zrewitalizowanym Rynku, to sam o rewitalizację woła chociażby taką jak usytuowana z jednej jego strony zabytkowa studnia czy z drugiej strony klatka błaznów. Jest dla tego obiektu szansa, bowiem władze samorządowe rok temu uzyskały na kompleksową rewitalizację wyznaczonego obszaru na terenie Gminy Szydłów ( w tym termomodernizację ratusza) blisko 4 mln zł. Poza tym odnieść można wrażenie, że wszystko tutaj się rewitalizuje; zamek szydłowski – prace w toku, synagoga – właśnie kończą się prace a obiekt teraz przeznaczony będzie na siedzibę szydłowskiego Centrum Kultury, ruiny kościoła św. Ducha z przytułkiem dla chorych i ubogich zwanym szpitalem, kościół pw. szwielcyWszystkich Świętych. Zwiedzając miasteczko, co rusz można natknąć się na drewniane rzeźby. Największe wrażenie robi poczet królów polskich – zestaw drewnianych rzeźb z wizerunkami władców na placu zamkowym, ale też warto zatrzymać się na placu przy ul. Targowej by przyjrzeć się rzeźbom sławnych Polaków, czy rzeźbom apostołów na dziedzińcu kościoła pw. Wszystkich Świętych – najstarszej szydłowskiej świątyni z jednymi z najstarszych w Polsce i Europie freskami. Bardzo podobają mi się nazwy szydłowskich ulic; Łokietka, Kazimierza Wielkiego, Targowa, Kielecka (w stronę Kielc), Staszowska (w kierunku Staszowa). Nie jest tych ulic dużo, bo miasteczko liczy raptem 1120 dusz, ale szczególnie zauroczyła mnie ulica Urocza wyremontowana dzięki rządowym środkom na usuwanie skutków klęsk żywiołowych. szbramaPromesę z rąk wojewody świętokrzyskiego odebrał burmistrz Szydłowa Andrzej Tuz w pierwszy dzień wiosny 2019 roku. Jedyną bramą do miasta, która się ostała, jest Brama Krakowska z której (albo z placu zamkowego) można wejść na mury miejskie i z ich perspektywy na dystansie prawie 100 metrów podziwiać miasteczko i jego otoczenie. Aż dziw bierze, że na tak małym obszarze jest tyle do zobaczenia. To tak, jakby jechać przez pustynię i nagle trafić na niewielką oazę. Polskie, świętokrzyskie "Carcassonne" jest miniaturką francuskiego pierwowzoru, bo i warownia w Langwedocji jest okazalsza i z dłuższą metryką, miasto co najmniej 11 razy większe niż Szydłów, a i rzeka Aude to pełną gębą rzeka w porównaniu z ciekiem wodnym zwanym słusznie skądinąd Ciekąca – gdyby było odwrotnie, to pewnie Francuzi kazali by nazywać Carcassonne francuskim Szydłowem. Mnie się to świętokrzyskie, miniaturowe Carcassonne podoba. Podoba mi się hasło wyłonione w konkursie przeprowadzonym za pomocą profilu społecznościowego tutejszego Urzędu Miasta i Gminy - „Szydłów – murem za śliwką” - którego autorką jest Justyna Lis.

Zabieram się teraz za napisanie o tym, skąd ten Szydłów się wziął i jaką rolę odgrywał w historii. Tak czy owak jest okres wakacji, więc jak macie wolny dzień, to zaplanujcie sobie może taki bliski turystyczny wypad.

 

Cdn.

Partner zakliczyninfo

Archiwum


© Oficjalny Portal Internetowy Zakliczyńskiego Centrum Kultury w Zakliczynie. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wykonanie: M. Papuga. Regulamin witryny www.zakliczyninfo.pl | Zasady przetwarzania danych osobowych