Przejście do firmy KM-Net

olszser1

owywoz

nitus3

Zanim dzisiejsze centra stały się centrami

Postawiłem tezę, że gród w Zawadzie Lanckorońskiej został zniszczony podczas najazdu Brzetysława na Małopolskę. Nie ma innych przesłanek potwierdzających archeologiczne dowody na to, że gród nie został unicestwiony przez najazd czeski. Tak kończy się wielowiekowa funkcja Zawady Lanckorońskiej jako centrum osadniczego terenów dzisiejszej gminy Zakliczyn i nie tylko tych terenów. Znaleziska archeologiczne potwierdzają osadnictwo wzdłuż Dunajca (po obu rycinastronach rzeki) od co najmniej 7 tysięcy lat, co z kolei koresponduje z istnieniem grodu w Zawadzie Lanckorońskiej. Schyłek Zawady w XI wieku daje szanse powstania innych centrów osadnictwa, które mniejszą lub większa rolę odgrywają do dzisiaj. Tak zaczyna się kariera Zakliczyna (zwanego wówczas Dunajcem, Gołuczynem czy też Goluczynem, Opatowcem czy Opatkowicami), Czchowa, Wojnicza, Brzeska i Tarnowa, że skoncentruję się tylko na najbliższej okolicy. Jeśli wierzyć Tomaszowi Miniemu, to skoro Kazimierz Odnowiciel nakazał budowę kościoła w Zakliczynie na cześć świętych polskich eremitów, to osadnictwo na terenie dzisiejszego Zakliczyna i okolic musiało mieć spore rozmiary. Załóżmy, że te trzy świątynie były lokowane w Tropiu (siedzibie ówczesnej rozległej parafii naddunajeckiej), w Zakliczynie i trzecia - (o lokalizacji której Mini nie pisze), ale przecież wiemy o tym, że - w Czchowie – w miejscu obecnego gotyckiego kościoła z 1346 roku istniała świątynia romańska (pozostałości tejże świątyni są zachowane i widoczne do dzisiaj).

Za archeologami możemy stwierdzić, że w okresie XI i XII wieku osadnictwo na terenie dzisiejszego Zakliczyna i okolic rozwijało się w pewnym oddaleniu od brzegów kapryśnego Dunajca. Być może najbliżej osadarzeki na wzniesieniu był tylko kościół, który kazał zbudować Kazimierz Odnowiciel, a zagrody istniały nieco dalej na południe począwszy od ulicy Różanej, przez Grabinę po Zdonię i dalej na wschód Kończyska, Faściszową i Lusławice. Na zachód były to okolice dzisiejszych Stróż, a bardziej na południe Paleśnica. Przy czym wymienione przeze mnie współczesne nazwy miejscowości nie były wówczas oddzielnymi osadami, a raczej jednym organizmem osadniczym. To jest logiczne, bo nadania dla tych, którzy zasłużyli się dla państwa i władcy (co skądinąd jest tym samym), nie ograniczały się do kilkuhektarowego skrawka ziemi. Tak na marginesie, to już wtedy, tu w Małopolsce wiedziano o tym, o czym zdaje się nie wiedzą nawet dzisiaj w Polsce, że to nie państwo ma się zasłużyć obywatelowi, ale obywatel ma obowiązek służyć państwu i za dobrą służbę może oczekiwać nagrody i zaszczytów, ale to już inna bajka. Wróćmy do tamtych czasów. Skąd w tym rozwoju osadnictwa wzięła się znacznie oddalona Paleśnica ? Wiemy, że w okolicach dzisiejszej Rudy Kameralnej w średniowieczu wydobywano rudę żelaza i następnie wytapiano żelazo w Paleśnicy, stąd wykształcona nazwa miejscowości od wyrazu Pałecznica. Mogli więc owi górnicy mieszkać też w okolicach Rudy Kameralnej, a transportem wydobytego surowca zajmowali się ich krewni bądź rolnicy posiadające stosowne ku temu narzędzia. Kilkuset osobowa populacja rolników tworzyła dość rozległą osadę, na czele a raczej, której właścicielem był senior, który z kolei był lennikiem ważniejszego seniora, a być może samego władcy. Tymczasem pra-Zakliczyn obejmował obszar około połowy terytorium dzisiejszej gminy. Na osady po lewej stronie Dunajca po upadku Zawady Lanckorońskiej zaczęły oddziaływać coraz bardziej centa kształtujące się w Czchowie i Wojniczu. To właśnie w nowych centrach lokowane były świątynie w miejscach starannie do tego celu wybranych. Proszę sobie wyobrazić jakie wrażenie na ludziach mógł robić widok kościoła na wzgórzu, gdy podczas majowych bądź czerwcowych powodzi wody Dunajca opływały wzgórze z każdej strony pozostawiając wokół świątyni suchy skrawek ziemi. Ciekawostką wartą osobnej analizy jest opis Iwkowej dokonany przez ks. Stanisława Pietrzaka, w którym autor wskazuje, że osadnikami tego obszaru byli Szkoci (pamiętamy z poprzednich odcinków Opowieści wpływy iroszkockie w naszej okolicy – p. K.D.). Śladem po tej kolonizacji jest nadzwyczajna wielość rodzin w Iwkowej o nazwisku Szot (z bawarskiego Schotte), co też potwierdzam, wszak i moja babcia Kasia (po kądzieli) mieniła się Szot. Z Iwkową związana jest ciekawa historia ocierająca się wręcz o fantastykę historyczną, a mianowicie legenda o przebywającym tutaj na wygnaniu rycerzu imieniem Bela. Po tej legendzie Iwkowianie mają pamiątkę – rzeka przepływająca przez centrum wsi nazywa się Bela, a wybudowana przez GS w czasach prosperity restauracja nazywała się „Belanka". Według ks. Stanisława Pietrzaka ów rycerz imieniem Bela był nie kim innym, tylko przebywającym na wygnaniu w Małopolsce w latach 1032-1048 węgierskim księciem, ojcem urodzonych tutaj władców Węgier; Gejzy i Władysława. Król Węgier Gejza I zanim został Gejzą, otrzymał tutaj na chrzcie imię iroszkockiego świętego Magnus, a swemu synowi nadał także imię iroszkockiego świętego Kolumban, co w węgierskiej wersji brzmiało Koloman. W owych czasach podobnie jak składający się ówczesny pra-Zakliczyn z kilku dzisiejszych wsi, tak też pra-Czchów składał się z co najmniej kilku dzisiejszych wiosek; Jurkowa, Wytrzyszczki, Iwkowej, Tworkowej, Tymowej i Biskupic. O tym że tak mogło być najpewniej świadczy inna pamiątka, a mianowicie leżący dziś na granicy Czchowa i Iwkowej przysiółek Kozieniec, solidarne rozebrany potem przez Czchów i Iwkową na pół. Niewątpliwie na przełomie XI i XII wieku tworzą się funkcjonujące do dzisiaj centra osadnictwa w dolinie Dunajca, a wśród mieszkańców osad następuje przyśpieszona gradacja społeczna. Niektóre z rodów zaczynają odgrywać szczególniejsza rolę poprzez nagromadzone zasoby bądź to w wyniku talentów rolnych, bądź poprzez udział w wyprawach królewskich i wynikających z tego nadań ziemskich. Choć po śmierci Kazimierza Odnowiciela następuje czas względnej prosperity państwa polskiego pod rządami króla Bolesława Śmiałego, to jednak trzeba pamiętać, że miło i spokojnie nie było w tamtych czasach; nadal walczyliśmy z Czechami o wpływy (szczególnie dotyczyło to Śląska), budowaliśmy wpływy w państwie ruskim i węgierskim, a na to nałożył się definitywny rozpad względnie dotąd jednolitego kościoła powszechnego na wschodni z ośrodkiem w Konstantynopolu i zachodnim w Rzymie. Jeszcze w roku 1073 biskup Stanisław ze Szczepanowa poświęci nowe świątynie w Tropiu, Czchowie i Zakliczynie, a w tym samym mniej więcej czasie, w zachodniej Europie trwa walka o władzę duchową i świecką w którą zresztą zamieszane są i papież i cesarz. W 1075 papież Grzegorz VII ogłasza słynny dokument kładący fundamenty pod instytucję Kościoła Katolickiego - Dictatus papae (supremacja papieża). Warto znać najważniejsze treści z zawartych w tym dokumencie dwudziestu siedmiu zasad: „...jedynie Biskupowi Rzymu przysługuje tytuł „katolicki", czyli „powszechny", Biskupowi Rzymu wolno odwoływać cesarzy, nikomu nie wolno podważać decyzji Stolicy Apostolskiej, nie można nazwać katolikiem nikogo, kto się sprzeciwia Kościołowi rzymskiemu, Kościół rzymski nigdy nie zbłądził i, jak to poświadcza Pismo, nie może także zbłądzić nigdy w przyszłości...." Czy Święty Biskup ze Szczepanowa zginał dlatego, że buntował możnych przeciw Bolesławowi Śmiałemu, podczas wyprawy króla na Ruś w 1077 roku, jak chcą niektórzy historycy ? Wątpię. Przyczyna była inna, ale o tym w dalszej części moich Opowieści.

cdn.

Partner zakliczyninfo

Archiwum


© Oficjalny Portal Internetowy Zakliczyńskiego Centrum Kultury w Zakliczynie. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wykonanie: M. Papuga. Regulamin witryny www.zakliczyninfo.pl