Przejście do firmy KM-Net

olszser1

owywoz

nitus3

Taki duży, taki mały może świętym być

Dzieci z Arki Noego śpiewają tak jak w tytule, a zespół instrumentalny z Joszko Brodą, synem niemniej sławnego Józefa Brody – obu panów mam szczęście znać osobiście – no więc ten zespół gra tak, że na myśl przychodzą irlandzkie i szkockie rytmy. Zaraz, zaraz – ktoś zapyta...miałeś pisać o św. Świeradzie... W rzeczy samej. Czy wiecie o tym, że święty i misjonarz na Węgrzech św. Świerad bardzo poważany przez pierwszego króla Węgier św. Stefana, a do swojej świętości wyruszył stąd, z Ziemi Zakliczyńskiej ? Niewiele osób wie, inni się domyślają, jeszcze inni pierwszy raz zapewne o tym słyszą. O żywocie świętego Świerada w 1064 roku napisał węgierski opat benedyktyński i biskup dlugoszMaurus, który z kolei o niezwykłym żywocie świętego znad Dunajca dowiedział się od Filipa - opata klasztoru św. Hipolita na górze Zabor koło Nitry. Nasi historycy z Długoszem na czele, niewiele mieli w tym względzie do powiedzenia, a sam Długosz jest sprawcą nieuprawnionego imienia Świerada, a mianowicie Żurawek, co wynika z niechlujnego tłumaczenia z łaciny na polski, a wcześniej z poprawnego tłumaczenia z węgierskiego na łacinę imienia Świerad. Jedyne co powtarza się w żywocie św. Świerada, to fakt, że pochodził z rodziny wieśniaczej. Historyk, który bez wahania wskazuje na to, że św. Świerad przyszedł na świat w okolicach Zakliczyna, to ks. Stanisław Pietrzak. No i wahania spadkobierców linii rodowej Gierałtów, czy też jednym z protoplastów rodu nie był św. Świerad. Jest jeszcze kilka wzmianek i podań, które postaram się złożyć w całość.

rtropChrystianizacja ludności zamieszkującej w dolinie Dunajca i kotlinie sadeckiej nastąpiła wcześniej niż przyjęcie chrztu przez księcia z Północy – jak tutaj nazywano Mieszka I - i jest najprawdopodobniej dziełem mnichów iroszkockich, którzy z wysp brytyjskich przyszli tutaj pokonując drogę przez Bawarię i Wielkie Morawy. Nie wdając się w szczegóły, cechą szczególną kościoła rytu iryjskiego były parafie klasztorne, a nie diecezje czy biskupstwa, co w związku z problemami w komunikacji z papiestwem miało być wynikiem tzw. rewolucji monastycznej. Innymi słowy, kościół iryjski bardziej przypominał kościół późniejszego obrządku wschodniego niż łacińskiego. W Irlandii nie było osiedli miejskich, a rezydujący na wzgórzu Tara arcykról miał jedynie władzę symboliczną, zaś poszczególni królowie klanowi zachowywali niezależność od arcykróla. Ludność irlandzka w większości miała status ludzi wolnych. To popatrzmy teraz w ten sam sposób na osady nad Dunajcem w których mieszkał wolny lud w sposób raczej symboliczny związany z grodem w Zawadzie Lanckorońskiej. Ktoś kiedyś zastanawiając się nad etymologią nazwy Siemiechowa doszedł do wniosku, że może ona pochodzić od „Siedmiu mnichów." Załóżmy, że na wzniesieniu, u krańców Lusławic był monastyczny klasztor mnichów pochodzenia iroszkockiego, przyjmijmy za pewnik, że św. Świerad wywodzi się z rodziny wieśniaczej zamieszkującej osadę gdzieś na terenie dzisiejszych Lusławic i spróbujmy złożyć w całość przesłanki z żywota św. Świerada. Jak taka rodzina wieśniacza żyła sobie tysiąc lat temu ? Pomijając narzędzia jakie miała wówczas do dyspozycji, wcale nie za bardzo inaczej niż... 100 lat temu czy nawet 50. Przecież jeszcze w czasach powojennych do prac polowych zaprzęgano krowy i woły, młócono zboże cepami, polowano, legalnie czy też mniej legalnie, na dzikiego zwierza – ot, zwykłe, ciężkie życie wieśniacze. Spośród pięciu, ośmiu, a nawet może piętnastu potomstwa, z których część bądź to ze względów zdrowotnych, bądź innych nie dożywała dorosłości, pozostali pracowali w gospodarstwie rodzinnym pomnażając dobra, a z czasem obejmując schedę po rodzicach. W takim rodzeństwie były dzieci mające smykałkę do prac polowych, czy to rzemieślniczych czy też powiedzmy pasterskich, także dzieci które nie paliły się zbytnio do tego typu zajęć, ze względu na przykład na cechy charakterologiczne. Tak też było zapewne w rodzinie, nazwijmy ją - Cieciorków (poprzez nawiązanie do późniejszego herbu tej rodziny). U Cieciorków był chłopak, który nie skory był chodzić z ojcem na ryby, polowanie do lasu czy też do prac polowych, za to chętnie zajmował się wypasem bydła, kóz, gęsi czy innego inwentarza. Cieszyły go widoki przyrody i zastanawiał się nad pięknem tego świata i skąd on się taki wziął ten świat: taki to był wrażliwy chłopak. Na szczęcie dla niego, podczas tych pasterskich zajęć spotykał mnichów z pobliskiego klasztoru, którzy z czasem zaczęli chłopcu objaśniać, tłumaczyć pochodzenie świata i cel życia człowieka na Ziemi. Bardzo te nauki chłopcu się podobały, a że pamięć miał do wiedzy i wyobraźnię sporą, więc dzielił się nią z bliskimi, a ci i owszem być może słuchali chłopca, a możliwe że zajęci sprawami dnia codziennego, nie mieli do "chłopaka noszącego głowę w chmurach" cierpliwości. Być może wtedy zaczęto nazywać go „Szczęśliwym", a być może wtedy, gdy rodzice pozwolili mu odejść do mnichów w Siemiechowie, wszak Świerad oznacza mniej więcej tyle, co „cały zadowolony" albo bardziej współcześnie po polsku „szczęśliwy" właśnie. Tego nie znajdziecie w żywocie św. Świerada, no bo skąd miał o tym wiedzieć biskup Maurus. Napisze on tedy : „....przybył do naszej ojczyzny, z krainy zawładniętej przez Polan, pewien mąż, imieniem Świerad, wyrosły ze stanu wieśniaczego jak róża spośród cierni..." Czy też Świerad pozostał czas jakiś jeszcze z mnichami z Siemiechowa, czy też od razu udał się do pustelni w Tropiu, tego możemy się domyślać tylko. Wiadomo że nie był on jednym pustelnikiem w okolicy, bo przecież mamy w Iwkowej Urbana (ucznia jak się powiada św. Świerada i towarzysza podróży do klasztoru w Nitrze), św. Justa w Tęgoborzy, czy też, jak ksiądz Pietrzak wspomina, męczenników słowiańskiego pochodzenia i dotąd nieustalonego pochodzenia; Izaaka i Mateusza i dodajmy do tego jeszcze Kryspina – pierwszych polskich świętych kanonizowanych pusteniaprzez papieża Jana XVIII. Tymczasem Świerad udaje się do Tropia by tam rozpocząć misję pustelniczą. Skoro jesteśmy w kręgu kultury iroszkockiej, to nie może dziwić, że Świerad udał się do Tropia, a nie gdzie indziej. Tropie, czyli po polsku Zawrót - nazwa wywodzi się z greki (trope), którą tak mnisi pochodzenia irlandzkiego sobie cenili, pełniło wówczas prawdopodobnie ważną funkcję przystanku na szlaku handlowym. Zawrót dlatego, że (dziś tego nie widać, bo jest jezioro), wówczas Dunajec w okolicach tropskiej skały dokonywał gwałtownego skrętu ze wschodu na północ, by zmieścić swoje koryto w ostatnim przełomie tej rzeki pomiędzy wzniesieniami Machulec i Chabalina, gdzie dziś jest zapora czchowska. Ponadto Zawrót był mniej więcej w połowie drogi pomiędzy grodami w Naszowicach i Zawadzie, stąd też pewnie pełnił rolę przystanku, a być może i przeładunku towarów na szlaku handlowym – jednym słowem spotkali się tam ludzie i miejscowi i przyjezdni, i wielcy ówczesnego świata i zwykli mieszkańcy doliny Dunajca. Nie można wykluczać, że w Tropu był wtedy ujazd (karczma), a także, że działał tam wówczas silny ośrodek iryjskich duchownych. Jeśli wierzyć informacji, że św. Świerad spotkał się ze św. Wojciechem, to nie gdzie indziej i nie w innym czasie, jak w Tropiu podczas przystanku w trakcie wyprawy św. Wojciecha do Prus wraz bratem Radzimem oraz prezbiterem Boguszą-Benedyktem. Inne przesłanki sugerujące, że św. Świerad był uczniem św. Wojciecha, to pobyt Świerada w oławskiej pustelni koło Wrocławia. W Tropiu Świerad przechodzi duchową formację zachowując rygorystyczne reguły, które w hagiografii wybijają go jako największego ascetę wśród świętych i błogosławionych polskich. Tak samo będzie postępował w pustelni w Skałce nad Wagiem, ale o tym napiszę w kolejnym odcinku moich Opowieści.

cdn.

Partner zakliczyninfo

Archiwum


© Oficjalny Portal Internetowy Zakliczyńskiego Centrum Kultury w Zakliczynie. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wykonanie: M. Papuga. Regulamin witryny www.zakliczyninfo.pl