MST

Przejście do firmy KM-Net

olszser1

owywoz

nitus3

Dziedzictwo Wielkich Moraw

morawyPostawiłem w poprzednim odcinku tezę, że w 874 roku tereny dzisiejszej gminy Zakliczyn i całe księstwo Wiślan przeszło pod panowanie króla wielkomorawskiego Świętopełka I, zwanego też nie bez przyczyny Świętopełkiem Wielkim. Nam się wydaje, że dzisiaj historia toczy się bardzo szybko. No to proszę bardzo: Świętopełk został szefem państwa w 871 roku i trzy lata później książę Wiślan (jak pamiętamy, Szef dobrze zorganizowanego i silnego organizmu państwowego) uznaje zwierzchnictwo Świętopełka. Zmierzch tego pierwszego, dość dobrze opisanego, superpaństwa słowiańskiego następuje w latach 904 – 906.

ktrojakNie będę rozpisywał się tutaj o genezie państwa Wielkomorawskiego, ale chciałbym zwrócić uwagę na to, że państwo to miało kapitalny wpływ na to, co stało się kilkadziesiąt lat później, czyli powstanie historycznie usankcjonowanego państwa polskiego. O tym jednak w kolejnym odcinku. Świętopełk „wykiwał" we wspomnianym 871 roku cesarza Ludwika II. Wykiwanie cesarza polegało na tym, że Ludwik II wysłał Świętopełka na Morawy, by zdławić powstanie ludowe przeciwko Wschodniofrankijskiemu Cesarstwu. Morawami zarządzał wówczas w imieniu cesarza Rościsław, wujek Świętopełka, a powstaniem dowodził inny krewny Świętopełka, kapłan Sławomir, proszę uważać: naprzemiennie nazywany Spytimirem !!! Świętopełk dogadał się ze Spytimirem i obaj obalili Rościsława. 3 lata później Świętopełk zawarł z Ludwikiem II pokój , co m.in. pozwoliło mu na podbój kraju Wiślan. Świętopełk Wielki zrobił wiek wcześniej to, co powtórzyliśmy ponad 100 lat później w Polsce, a mianowicie doprowadził do utworzenia kościoła morawskiego - św. Metody był pierwszym biskupem wielkomorawskim w Nitrze. Wielkie Morawy zostały tym samym oddane bezpośrednio w lenno papiestwu, dzięki czemu zostały postawione na równi z Cesarstwem Wschodniofrankijskim. W zależności od tak zwanej potrzeby chwili, układał się z przyjaciółmi, albo z wrogami przyjaciół. Czyż jakiś czas później tak samo nie robił Mieszko I ? Tymczasem warto się zastanowić nad tym, w jaki sposób religia chrześcijańska oraz ustrój państwowy Wielkich Moraw zaczął zakorzeniać się w naszej okolicy? Powszechnie sądzi się, że Państwo Wielkomorawskie było wzorem do organizacji późniejszych państw słowiańskich, w tym państwa polskiego i panującego w nich ustroju, nazywanego monarchią patrymonialną. Do dziś w użyciu są określenia wprowadzone przez Państwo Morawskie, takie jak wojewoda (wtedy dowódca wojsk) czy żupan, który odpowiadał funkcji administracyjnej dzisiejszego wojewody (w Polsce najpierw skrócone do żpan a następnie pan). Bracia Cyryl i Metody wywodzący się z Salonik, którzy biegle władali językiem słowiańskim, chrystianizowali w – jakbyśmy to dziś powiedzieli – w obrządku prawosławnym. Cyryl zresztą zmarł wcześniej niż nastąpiło podbicie przez Świętopełka kraju Wiślan. Metody z kolei miał „pełne ręce roboty i przeogrom problemów ze strony zachodnich biskupów" podczas tworzenia biskupstwa w Nitrze. Jest jednak ciekawa wzmianka, że biskup Wichnig, który „za plecami św. Metodego" chrystianizował w obrządku zachodnim, został posłany do jakiegoś świeżo nawróconego ludu. Biorąc pod uwagę fakt, że niewiele później Ziemia Zakliczyńska wydała pierwszego polskiego świętego, świętego Andrzeja Świerada, można przypuszczać, że być może biskup Wichnig pojawił się w naszych okolicach i „od razu" nawracał naszych przodków na chrześcijaństwo zachodnie. Ślady wpływów kultury państwa frankońskiego są z tamtego okresu w naszych stronach znaczne. Zapewne kontakty z Wielkimi Morawami spowodowały jeszcze większe zintensyfikowanie wymiany handlowej i kulturowej oraz przepływ ludzi. Wielu z tych ludzi osiedlali się w naszych stronach, a ich potomkowie żyją tu do dzisiaj. Od tamtych czasów minęło grubo ponad 1000 lat i niewielu zdaję sobie sprawę z tego, jak wiele współcześni Słowianie zachowali z dziedzictwa państwa założonego przez Samona i doprowadzonego do rozkwitu przez dynastię Mojmirowiców. W dziełach, jakbyśmy to dziś powiedzieli, zachodnich historyków starożytnych, Słowianie pojawili się dopiero w połowie VI wieku. Skąd się wzięli w środkowej Europie, skąd przyszli, tego już nie opisują. Inni powiadają, że Słowianie byli tu od zawsze i tylko sprzeczają się co do kolebki Słowian; czy to były tereny współczesnej Polski i Czech, czy obszar dzisiejszej Ukrainy. Czy Wielkie Morawy były sukcesorem wcześniejszych mocarstw słowiańskich takich jak tu i ówdzie ktojawzmiankowanych: Lechii, Sarmatii, Awarii czy Germanii (Rzymianie zwykli nazywać obszar zamieszkiwany przez Słowian Germanią). Współczesny brytyjski historyk życzliwy Polsce, Norman Davies, porównuje uprawianie historii do sztuki. Mówi, że historyk powinien być po trosze artystą, żeby móc w sposób twórczy poruszać się wśród, strzępów informacji i zapisków butwiejących w archiwach. Z kolei Przemysław Urbańczyk w swojej pracy „Mieszko Pierwszy Tajemniczy" zwraca uwagę na obecny wśród historyków pogląd o wpływie, jaki na ziemie polskie we wczesnym średniowieczu wywarła tradycja państwa wielkomorawskiego. Urbańczyk w swoim historycznym wywodzie wprost wiąże fakt powstania zrębów państwa wczesnopiastowskiego z możliwym exodusem części elit wielkomorawskich, prawdopodobnie także przedstawicieli dynastii Mojmirowiców, na teren dzisiejszej Wielkopolski po upadku Wielkich Moraw w 906 roku, w wyniku najazdu dokonanego przez Madziarów. Każdy trochę bardziej, niż powierzchownie zajmujący się historią polityczną, ma świadomość, że państwa nie powstają na zasadzie: ja Mieszko I mam wizję i robię sobie państwo. Zdaniem wspomnianego wyżej Przemysława Urbańczyka, cyt." „...kierunek poszukiwania źródeł wiedzy organizacyjnej przodków Mieszka I można znacznie rozwinąć, ale trzeba przyjąć odważniejsze założenie, według którego nie tylko współpracownicy wczesnych Piastów, lecz także sami protoplaści dynastii książęcej mogli wywodzić się właśnie z Moraw..." To wyjaśnia wiele kwestii, a przed wszystkim ową, że Mieszko I pojął za żonę niejaką Dobrawę, a nie inną Odę na przykład (tą zresztą mniej zapewne z porywu serca, a bardziej z korzyści politycznej poślubił trochę później) i o chrzest poprosił braci Słowian z południa, a nie obcych z zachodu. Nie przeszkodziło to Mieszkowi za jakiś czas odwrócić się od sojuszu z Czechami i sprzymierzyć się z cesarzową Teofano przeciw Czechom właśnie. Trzeba pamiętać o tym, że Mieszko był bardzo zręcznym politykiem, który doskonale zdawał sobie sprawę z własnych ograniczeń i pozycji wobec silnych, szczególnie na zachodzie i południu, sąsiadów. Z szacunkiem należy kłaniać się wobec dyplomatycznych zdolności Mieszka I i jego talentów dowódczych. U schyłku X wieku strategicznym celem Mieszka I było przejęcie ważnych ziem na południu; Śląska i Małopolski. Mieszko doskonale rozumiał, że na Zachód nie ma się co wybierać, przejęcie Śląska i Małopolski stanowi kres ekspansji państwa polskiego na południe, a jednocześnie zdobycze te otwierają bardzo szeroko kierunek ekspansji państwa polskiego na wschód. Historycy są zgodni co do faktu przejęcia Śląska w 990 roku i nie są tak jednoznaczni jeśli chodzi o Małopolskę. Co się dzieje w Małopolsce, a szczególnie w okolicach Zakliczyna w tym czasie ? O tym postaram się napisać w kolejnym odcinku.

P.S.

W tym odcinku Opowieści pojawiły się zdjęcia wykonane przez Stanisława Kusiaka w skansenie "Karpacka Troja" w Trzcinicy koło Jasła. 

cdn.

Partner zakliczyninfo

Archiwum


© Oficjalny Portal Internetowy Zakliczyńskiego Centrum Kultury w Zakliczynie. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wykonanie: M. Papuga. Regulamin witryny www.zakliczyninfo.pl