Przejście do firmy KM-Net

olszser1

owywoz

nitus3

lokacjaOd około 15 lat „mówi" się w środowisku o potrzebie wydania monografii Zakliczyna i jak na razie na mówieniu się kończy. Szkoda, bo choćby ze względu na ciekawe, intrygujące czasami notki dotyczące ważnych wydarzeń historycznych, związki z wybitnymi postaciami, Zakliczyn na tego typu opracowanie naukowe zasługuje. Monografia pozwoliłaby bez zbędnych dyskusji odnieść się do faktycznej daty lokacji Zakliczyna, wszak mamy tutaj do czynienia z dwoma datami: jedną datą określającą uzyskanie królewskiego przywileju lokacji miasta (17 lipca 1557 r.) i druga data (12 czerwca 1558 r.) wydanie aktu lokacji miasta Zakliczyn na terenie dotychczasowej wsi Opatkowice. Co prawda z różnych zbiorów bibliotecznych, archiwów a także artykułów prasowych i internetowych sporo na temat Zakliczyna można się dowiedzieć, ale jako na wstępie rzekłem, monografia z pewnością tą wiedzę by usystematyzowała. Samorząd gminy Zakliczyn zdecydował, że obchody 460 – lecia lokacji Zakliczyna obchodzić będziemy w tym roku. Głównym wydarzeniem obchodów będzie nadanie Zakliczynowi godności Miasta św. Jana Pawła II – ceremonia odbędzie się w Boże Ciało, 15 czerwca. Wcześniej, bo 3 maja odbędzie się w Zakliczynie 6. Zakliczyńska Majówka Historyczna organizowana przez Stowarzyszenie „Klucz" i ZCK przy współpracy z Parafią pw. św. Idziego opata, która również wpisuje się w obchody jubileuszu. Na początku czerwca ZCK wraz z Wojewódzkim Urzędem Pracy zaprosi rodziny do udziału w Wielkim Teście Wiedzy o Zakliczynie w ramach Małopolskiego Dnia Uczenia się Przez Całe Życie. Ze swojej strony chcę też dołożyć małą cegiełkę do jubileuszu i zaprosić czytelników do mojej opowieści o Zakliczynie. Jako że historykiem nie jestem z wykształcenia, a co najwyżej z zamiłowania, toteż proszę uprzejmie traktować moje artykuły jako opowieści właśnie, a nie objawioną prawdę historyczną – tą wszak zostawiam historykom do analizy, opracowania oraz objawienia potomnym.

 Opowieści Kazimierzowskie o Zakliczynie – wstęp.

Początki osady zakliczyńskiej giną w mrokach dziejów

ppolKażdy kto interesuje się historią Polski, a w szczególności tym, co działo się przed 966 rokiem ma wielki problem. Tak na dobrą sprawę dopiero XIII i XIV wiek otwiera przed historykami zasoby kronik, dokumentów a i te nie są tak bogate jak mogłyby być, wszak zawieruchy wojenne i inne niesprzyjające okoliczności spustoszyły zasoby naszego dziedzictwa pisanego. Moi przyjaciele archeolodzy powiadają, że to co nie zostało utrwalone w zapisach i przekazie ustnym ze swej natury zniekształconym, to oni wydobywają z ziemi. Rację mają niewątpliwie i dowody w postaci cennych odkryć archeologicznych również posiadają. Tarnowscy archeolodzy wiele skarbów wykopali, szczególnie w Gwoźdźcu, z których najstarsze datują na jakieś 7 tysięcy lat. Tymczasem jakiekolwiek wieści zapisane o osadzie na terenie której powstał Zakliczyn pochodzą z dokumentu kardynała Idziego z Tuskulum – wysłannika papieskiego na Węgry i Polskę w latach 1123-25. Kardynał wymienia w dokumencie osadę, którą nazywa Dunaiz, z czego z kolei żyjący w XIX wieku historyk Wojciech Kętrzyński wnioskuje, że chodzi o Opatkowice i późniejszy Zakliczyn. Takie to mamy przesłanki do tego, aby pisać o genezie osady nad Dunajcem: z jednej strony dokument legata papieskiego, z drugiej strony archeologiczne dowody na to, że życie kwitło w dolinie Dunajca „od zawsze". Pisząc od zawsze, mam na myśli to, o czym pisał w naszym "Głosicielu" nieżyjący już niestety Jerzy Okoński: "...Pierwsi ludzie wędrowali niewątpliwie po tych ziemiach już w końcu starszej epoki kamienia, przed dwunastoma tysiącami lat. Krzemienny grot tak archaicznej strzały znaleziony został w Faściszowej..."  Fakt potwierdzający funkcjonowanie w dolinie Dunajca zorganizowanej formy osadnictwa na wysokim poziomie, poświadcza istnienie grodów na terenie dzisiejszej Zawady Lanckorońskiej  ponad 2500 lat temu i w czasach bardziej nam bliskich, w VIII wieku. Ba! Znaleziska archeologiczne potwierdzają, że mieszkańcy grodu handlowali z Rzymianami, takie zapiski można znaleźć tu i ówdzie.  Moim zdaniem, odnoszę się tu do słynnego znaleziska archeologicznego z Zawady, owi Rzymianie z VIII wieku byli "już" obywatelami państwa Franków, które na wschodzie i północy graniczyło z królestwami słowiańskimi. Wszak pamiętamy, że w 754 roku Pepin Mały (zwany też Krótkim) staje się niekwestionowanym sukcesorem Cesarstwa Rzymskiego - Zachodniego, a Karol Wielki po prostu ugruntowuje pozycję Franków jako hegemona w ówczesnej Europie Zachodniej. Co zaś do wzmianki o grodzie z przed ponad 2500 lat temu, to też mnie nic nie dziwi, bo oto zupełnie niedawno w prestiżowym magazynie naukowym „Science", ukazał się tekst Andrew Curry'go prezentującego wnioski z badań archeologicznych i mówiący o tym, że w dolinie rzeki Tolęży, zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od dzisiejszej granicy polsko-niemieckiej, odkryto ślady po wielkiej bitwie sprzed 3300 lat, o której nie tylko nic nie wiedziała historiografia, ale która generalnie nie powinna się tam rozegrać. Tymczasem konkluzja z tego sensacyjnego odkrycia jest taka, że Bałtyk nie był wówczas na peryferiach cywilizowanego świata, lecz był dostawcą dóbr luksusowych ówczesnego znanego nam z opisów świata — bursztyn bałtycki w późnej epoce brązu znajdujemy w królewskich grobach Egiptu, Niniwy, Syrii, Grecji, a Bursztynowy Szlak był też źródłem najważniejszego surowca konstytuującego tę epokę, czyli cyny. Nawet gdyby nie to nowe odkrycie, to myślącemu logicznie człowiekowi, trudno sobie wyobrazić, że obywatele znanych nam z opisów cywilizacji Greckiej czy Rzymskiej drałowali zza Tatr przez bezludny, dziki, jak niektórym się wydaje, obszar porośnięty puszczą, po której wałęsają się niedźwiedzie - białe może nie, ale brunatne z pewnością - do Zawady, aby sobie z miejscowymi pohandlować  - z pewnością nie.  Ani to był bezludny, ani dziki obszar, a teren silnej i bogatej cywilizacji słowiańskiej. Tu znów odniosę się do wiedzy  moich nieocenionych kolegów Archeologów, którzy jakiś czas temu wyjawili mi, iż mają dowody na to, że na terenie Zakliczyna na pewno była osada, której wiek szacują oni, na podstawie znalezisk, na co najmniej VIII, a z pewnością IX wiek.  Niech by to był wiek dziewiąty, to i tak do wzmianki kardynała Idziego mamy dwa wieki z okładem. Zważywszy na to, że zabieramy się do obchodów jubileuszu 460 – lecia lokacji miasta, to dwieście parę lat w kalendarzu, jakby na to nie spojrzeć, to szmat czasu. Czemu przedstawiciele państwa Franków przyjeżdżali do nas z wizytą, by pohandlować, zamiast nas najzwyczajniej napaść, pobić i złupić z dóbr wszelakich ? Czemu wcześniej nikt nie podbił bogatej krainy między Odrą i Wisłą ? Jak się ma do tego fakt, że w czasach gdy upadały śródziemnomorskie imperia, dla środkowej Europy zaczął się okres rozkwitu kultury łużyckiej ?  Ot, zagadka ciekawa, do napisania kolejnego odcinka mojej opowieści prowokująca.

 

Cdn.


Partner zakliczyninfo

Archiwum


© Oficjalny Portal Internetowy Zakliczyńskiego Centrum Kultury w Zakliczynie. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wykonanie: M. Papuga. Regulamin witryny www.zakliczyninfo.pl