sf2017m

Przejście do firmy KM-Net

olszser1

owywoz

nitus3

Epilog

Czytaj więcej: Opowieści Kazimierzowskie Nie wiem, czy starczy mi sił do tego, aby kontynuować Opowieści. Po licznym odzewie wiem za to, że czytali Opowieści Ci, którzy chcą wiedzieć więcej o miejscu w którym się urodzili, przyjechali tutaj i tą Ziemię traktują jak swoją. Wiem też, że czytali cykl Ci, którzy znają Ziemię Zakliczyńską, ale mieszkają w kraju czy gdzieś zagranicą, nawet za Wielką Wodą. Za sugestie, żeby napisać więcej i wydać drukiem, również dziękuję. Jak przystało na epilog, czas zabrać się za résumé. Każda lokalna społeczność jest związana z konkretnym miejscem emocjonalnie. Te emocje to nic innego jak dziedzictwo.

Na kartach historii, czyli Opatkowice

Czytaj więcej: Opowieści Kazimierzowskie o Zakliczynie  - część 11Nie wiadomo, jak potoczyłyby się losy Zakliczyna vel Goluczyna, gdyby nie zapis Tomsławy (wdowy po Pakoszu) osady na rzecz Benedyktynów z Tyńca. Benedyktyni, zwani też czarnymi mnichami, przybyli do Polski wraz z czeską księżniczką Dobrawą otrzymując pierwsze dobra na polskich terenach. Nie jest to, jak powszechnie się sądzi, Tyniec i podkrakowskie dobra, bo jak wiadomo w owym czasie Małopolska nie była jeszcze podporządkowana rodzącemu się państwu polskiemu. Wszystko wskazuje na to, że pierwsze benedyktyńskie klasztory powstały w Poznaniu, Międzyrzeczu i Łęczycy. Donację tyniecką należy wiązać z czasami Kazimierza Odnowiciela, z tym, że dotyczyła ona obszarów podkrakowskich. Rozszerzenie donacji na tereny obejmujące dzisiejszą gminę Zakliczyn aż po Ziemię Jasielską, niektórzy przypisują Judycie Salickiej, zwanej też Judytą Szwabską, która była drugą żoną Władysława Hermana.

Pierwszy wielki ród herbowy z Ziemi Zakliczyńskiej

Czytaj więcej: Opowieści Kazimierzowskie o Zakliczynie  - część 10Bolesław Śmiały, zwany też Szczodrym był jednym z najwybitniejszych władców Polski z dynastii Piastów. Niestety nie docenił zagrożenia ze strony szybko bogacącego się zarządcy dworskiego – komesa Sieciecha. Ta wredna kreatura dała początek swoistej dynastii (choć nie skoligaconej rodzinnie) komesów, zwanych również palatynami, a w Polsce też wojewodami. Owi możni administratorzy państwowi wiele, nie tylko zresztą w królestwie polskim, ale na innych dworach w Europie, złego wyrządzili. Co prawda ich uprawnienia z biegiem czasu były ograniczane, no ale co do tego czasu tu i tam nawywijali, to ich. Niewątpliwie psuciu, że się tak wyrażę kręgosłupa etycznego i moralnego, sprzyjała atmosfera dworska. Mądrość ludowa ma na to określenie, np. kota nie ma myszy harcują, ryba psuje się od głowy, etc. Jak taki komes nasłuchał się jaki to on mądry i jak sprawnie pod nieobecność władcy zarządza państwem, to i z czasem w to uwierzył. Czy i dziś tak nie ma? Żeby nie wrzucać wszystkich do jednego worka, gwoli prawdy, to byli też tacy komesi, którzy zasługują na najwyższe uznanie (jeden z nich, Spycimir herbu Leliwa bardzo zasłużył się dla kraju i również historii Ziemi Zakliczyńskiej).

Wielcy wadzą maluczkim

Czytaj więcej: Opowieści Kazimierzowskie o Zakliczynie  - część 9W latach 1034 – 39, to jest okresie upadku Królestwa Polskiego w praktycznie wszystkich dzielnicach następuje nawrót do religii i wierzeń słowiańskich. Brzetysław oprócz Małopolski zrujnował centrum Królestwa Polskiego – Poznań, Lednicę i Gniezno. Prawdą jest, że wykorzystał do najazdu na Królestwo Polskie bunt ludowy przeciw Kościołowi i możnym. Tylko Małopolska w owym czasie jest oazą chrześcijaństwa i to kolejny dowód na to, że wybór Krakowa na stolicę państwa przez Kazimierza Odnowiciela nie jest przypadkowy. W tej dzielnicy Kazimierz może liczyć na wsparcie ówczesnych elit społecznych, wszak pamiętacie, że wraca ze skromnym wsparciem uzyskanym dzięki wpływom swojej Matki i cynicznym wyrachowaniu jeszcze nie cesarza, a króla Rzymian Henryka III (cesarzem zostanie w 1046 roku – p. K. D.), który wspierając Kazimierza, liczył na osłabienie zbytnio rosnącego w siłę Brzetysława. Biedny książę Kazimierz chcący odbudować państwo, postąpił mniej więcej tak, jak 850 lat później pisał w „Ziemi obiecanej" polski noblista Władysław Reymont w słynnym dialogu, który przeszedł do kanonu kultury polskiej; „...Ja nie mam nic, ty nie masz nic, on nie ma nic (...) w sam raz tyle, żeby..." odbudować państwo. Nie mając wzorem pradziadka Mieszka I, dziadka Bolesława Chrobrego i ojca Mieszka II zasobów Kazimierz Odnowiciel, aby utrzymać swoje wojsko i odbudować państwo, dokonał wielkiej reformy obejmującej zmianami wojskowość, sferę społeczną i kościelną.

Zanim dzisiejsze centra stały się centrami

Postawiłem tezę, że gród w Zawadzie Lanckorońskiej został zniszczony podczas najazdu Brzetysława na Małopolskę. Nie ma innych przesłanek potwierdzających archeologiczne dowody na to, że gród nie został unicestwiony przez najazd czeski. Tak kończy się wielowiekowa funkcja Zawady Lanckorońskiej jako centrum osadniczego terenów dzisiejszej gminy Zakliczyn i nie tylko tych terenów. Znaleziska archeologiczne potwierdzają osadnictwo wzdłuż Dunajca (po obu Czytaj więcej: Opowieści Kazimierzowskie o Zakliczynie  - część 8stronach rzeki) od co najmniej 7 tysięcy lat, co z kolei koresponduje z istnieniem grodu w Zawadzie Lanckorońskiej. Schyłek Zawady w XI wieku daje szanse powstania innych centrów osadnictwa, które mniejszą lub większa rolę odgrywają do dzisiaj. Tak zaczyna się kariera Zakliczyna (zwanego wówczas Dunajcem, Gołuczynem czy też Goluczynem, Opatowcem czy Opatkowicami), Czchowa, Wojnicza, Brzeska i Tarnowa, że skoncentruję się tylko na najbliższej okolicy. Jeśli wierzyć Tomaszowi Miniemu, to skoro Kazimierz Odnowiciel nakazał budowę kościoła w Zakliczynie na cześć świętych polskich eremitów, to osadnictwo na terenie dzisiejszego Zakliczyna i okolic musiało mieć spore rozmiary. Załóżmy, że te trzy świątynie były lokowane w Tropiu (siedzibie ówczesnej rozległej parafii naddunajeckiej), w Zakliczynie i trzecia - (o lokalizacji której Mini nie pisze), ale przecież wiemy o tym, że - w Czchowie – w miejscu obecnego gotyckiego kościoła z 1346 roku istniała świątynia romańska (pozostałości tejże świątyni są zachowane i widoczne do dzisiaj).

Kazimierz, który wskrzesił Polskę

Czytaj więcej: Opowieści Kazimierzowskie o Zakliczynie  - część 7Za czasów Bolesław Chrobrego sytuacja społeczna była pochodną ustroju państwowego, a ten ustrój można by nazwać ustrojem wojenno - feudalnym. W dużym uproszczeniu wyglądało to tak, że zasłużeni dla króla i jego państwa wojowie otrzymywali nagrody w postaci nadanych im przez władcę ziem. Co tam sobie jeszcze podczas zwycięskich wypraw przysporzyli do swoich dóbr materialnych to już inna sprawa – największe łupy należały się królowi. Nie będę opisywał tutaj zasad ustroju feudalnego opierającego się na senioracie i lennictwie, bo tego uczą na lekcjach historii, ale drabina feudalna musiała być stosowana już za czasów Mieszka I, a w Małopolsce być może już za czasów podporządkowania kraju Wiślan podczas panowania Świętopełka.

„...Z europejską historią jest jak z wielbłądem: zamiast próbować go zdefiniować, praktyczniej jest go opisać..."

Norman Davies

Pierwszy Król Polski i plan Unii Europejskiej ponad 1000 lat temu

Czytaj więcej: Opowieści Kazimierzowskie o Zakliczynie  - część 6Następca Mieszka I, Bolesław Chrobry, chciał swoje księstwo uczynić wielkim i głównym wśród królestw słowiańskich. Wynikało to prawdopodobnie z dwóch przyczyn. Przypuszczam, że Mieszko I był potomkiem rodu Mojmorowiców (twórców Wielkich Moraw – p.K.D.)) o czym świadczy coraz więcej przesłanek, a uważny czytelnik nawet z moich opowieści może wyciągnąć wiele w tym obszarze wniosków. Ponieważ Wielkie Morawy wraz z wzrostem znaczenia księstwa Polan na znaczeniu traciły, prawdopodobnym jest, że Mieszko I i jego potomek Bolesław Chrobry chcieli, aby to ich państwo stało się naturalnym spadkobiercą państwa morawskiego, jednocząc księstwa słowiańskie w silne gospodarczo i militarnie państwo mogące być partnerem dla cesarstwa zachodnioeuropejskiego, a nie podrzędnym lennikiem.

Czasy św. Świerada

Czytaj więcej: Opowieści Kazimierzowskie o Zakliczynie  - część 5Wyrzućcie do kosza opowieści o tym, że czasy średniowiecza to mrok dziejów, stagnacja cywilizacyjna, a podstawowe symbole tej epoki to zakuty w zbroję rycerz na stąpającym ciężko koniu, chłopi przypisani do ziemi w majątku pana oraz pogrążeni w modlitwie zakonni braciszkowie i siostrzyczki. Owszem są rycerze, a jak są rycerze to i są wojny. Są bogaci, lennicy, chłopi przypisani do ziemi i wolni ludzie, są też bracia zakonni, księża i biskupi. Ludzie boją się końca świata. Czy przez te 1000 lat aż tak bardzo się zmieniło w tym względzie ? Nie sądzę. Sam przeżyłem co najmniej dziesięć końców świata. Na moich oczach rozpadło się imperium, powstało kilkanaście nowych państw, cywilizacje żyją w permanentnym konflikcie, a wszyscy są tacy nowocześni. Struktura społeczna jest mniej więcej taka sama, jaka była 1000 lat temu, tyle że zmieniło się oprzyrządowanie. Nawet bracia Czesi dziś zachowują się tak jak 1000 lat temu; niby Słowianie, ale jak co do czego przyjdzie, to najlepsi koledzy Niemców. Już wtedy, chrzcili się dwukrotnie dla czeskiego, świętego spokoju. Borzywoj i jego małżonka Ludmiła, panujący w latach 855–891, założyciele kaplicy na Hradczanach w Pradze, przyjęli chrzest według obrządku morawskiego, czyli słowiańskiego. Następca Borzywoja, Spitygniew, przyjął chrzest w Ratyzbonie w Bawarii, według obrządku łacińskiego.

Taki duży, taki mały może świętym być

Dzieci z Arki Noego śpiewają tak jak w tytule, a zespół instrumentalny z Joszko Brodą, synem niemniej sławnego Józefa Brody – obu panów mam szczęście znać osobiście – no więc ten zespół gra tak, że na myśl przychodzą irlandzkie i szkockie rytmy. Zaraz, zaraz – ktoś zapyta...miałeś pisać o św. Świeradzie... W rzeczy samej. Czy wiecie o tym, że święty i misjonarz na Węgrzech św. Świerad bardzo poważany przez pierwszego króla Węgier św. Stefana, a do swojej świętości wyruszył stąd, z Ziemi Zakliczyńskiej ? Niewiele osób wie, inni się domyślają, jeszcze inni pierwszy raz zapewne o tym słyszą. O żywocie świętego Świerada w 1064 roku napisał węgierski opat benedyktyński i biskup Czytaj więcej: Opowieści Kazimierzowskie o Zakliczynie  - część 4Maurus, który z kolei o niezwykłym żywocie świętego znad Dunajca dowiedział się od Filipa - opata klasztoru św. Hipolita na górze Zabor koło Nitry. Nasi historycy z Długoszem na czele, niewiele mieli w tym względzie do powiedzenia, a sam Długosz jest sprawcą nieuprawnionego imienia Świerada, a mianowicie Żurawek, co wynika z niechlujnego tłumaczenia z łaciny na polski, a wcześniej z poprawnego tłumaczenia z węgierskiego na łacinę imienia Świerad. Jedyne co powtarza się w żywocie św. Świerada, to fakt, że pochodził z rodziny wieśniaczej. Historyk, który bez wahania wskazuje na to, że św. Świerad przyszedł na świat w okolicach Zakliczyna, to ks. Stanisław Pietrzak. No i wahania spadkobierców linii rodowej Gierałtów, czy też jednym z protoplastów rodu nie był św. Świerad. Jest jeszcze kilka wzmianek i podań, które postaram się złożyć w całość.

Władający oszczepem

Czytaj więcej: Opowieści Kazimierzowskie o Zakliczynie  - część 3Skarby znalezione na terenie grodziska w Zawadzie Lanckorońskiej potwierdzają żywe kontakty mieszkańców doliny Dunajca z państwem Wielkomorawskim. W X wieku gród zostaje jeszcze bardziej wzmocniony, choć historia niebawem wyznaczy temu ważnemu od wieków centrum osadnictwa w dolinie Dunajca kres dominacji. Gdzieś daleko na północnym zachodzie za sprawą księcia Polan Mieszka I, tworzy się zrąb współczesnego państwa polskiego. Nie wdając się w szczegóły w Europie dzieje się coś, co można nazwać tworzeniem się nowych granic cywilizacyjnych, które oznaczają kres antycznego podziału na „imperium" i „barbaricum" , czyli koniec podziału na Europę chrześcijańską i pogańską. Pojawia się nowy podział; na Europę zachodnią i wschodnią pokrywający się nie tylko ze zróżnicowaniem religijnym (dwoma odmianami chrześcijaństwa), a co za tym idzie i całym wzorcem kulturowym; bizantyjskim i zachodnim.

Dziedzictwo Wielkich Moraw

Czytaj więcej: Opowieści Kazimierzowskie o Zakliczynie  - część 2 Postawiłem w poprzednim odcinku tezę, że w 874 roku tereny dzisiejszej gminy Zakliczyn i całe księstwo Wiślan przeszło pod panowanie króla wielkomorawskiego Świętopełka I, zwanego też nie bez przyczyny Świętopełkiem Wielkim. Nam się wydaje, że dzisiaj historia toczy się bardzo szybko. No to proszę bardzo: Świętopełk został szefem państwa w 871 roku i trzy lata później książę Wiślan (jak pamiętamy, Szef dobrze zorganizowanego i silnego organizmu państwowego) uznaje zwierzchnictwo Świętopełka. Zmierzch tego pierwszego, dość dobrze opisanego, superpaństwa słowiańskiego następuje w latach 904 – 906.

Partner zakliczyninfo

Archiwum


© Oficjalny Portal Internetowy Zakliczyńskiego Centrum Kultury w Zakliczynie. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wykonanie: M. Papuga. Regulamin witryny www.zakliczyninfo.pl